Cześć! Już miałam pomysł na ten rozdział, a tu bum! Komputer się zepsuł :( Pisałam go w notatniku na telefonie, wiec pewnie będzie peeeełno błędów. Z góry za nie przepraszam. Rozdział dedykuję Ali i Martynie z którymi właśnie siedzę w McDonaldzie. Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania! :)
Pozdrawiam, Nox Maxima :3
***
Hermiona stanęła jak wryta i patrzala na niego swoimi wielkimi, czekoladowymi oczami jak na jakąś zjawę. Była tak bardzo zaskoczona, że nie umiała zrobić ani kroku, ani choćby ruszyć palcem. Pierwsza myśl jaką jej przyszła do głowy, to to, że przesądziła z whisky i ma omamy. Zaczęło wracać jej czucie w nogach, a na miejsce wielkigo zaskoczenia weszła nieopanowana wściekłość jak i strach, jakim cudem tu wszedł. Przecież drzwi miała pozamykane tak, że nawet hipogryf nie dał by rady. Zacisnela swoje małe piastki i żeby. - Ty... - Wycedzila, a jej twarz zaczerwianila się że złości. Chłopak, cofnął się o krok. - Masz czelność tutaj po tym wszystkim co zrobiłeś tutaj przychodzić!?! - Podeszła do niego i dźgnęla palcem wskazującym w jego klatkę piersiową. Podniosła rękę i już chciała go spoliczkowac, gdy on złapał ja za nadgarstki. - Hermiono uspokoj się. To.. To wszytko nie prawda! Ja wcale.... - Milcz! - Wykrzyknęła mu to prosto w twarz - precz mi stąd, ty tleniony kretynie! Jaką ja byłam głupia, że ci zaufalam! - Wrzeszczala przez łzy zachrypnietym głosem. Normalnie, chłopak czepial by się tego, że nazwała go " tlenionym kretynem" ale nie teraz. Musi to wszytko odkręcić! Ale jak to ma zrobić? Ona mu nie wierzy. - Poprostu bawiles się moimi uczuciami! - Dodała i rozplakala się na dobre. Draco nienawidził jak kobiety plakaly, tym bardziej z jego powodu. - Ktoś sfałszował to zdjęcie... Ja nienawidzę tej Astorii! To swiruska. Uwierz mi, błagam! Hermiona, zależy mi na tobie... - Ostatnie zdanie powiedział ciszej i spojrzał czule na dziewczynę. Spotkał jej już trochę łagodniejszy wzrok, ale po chwili ciszy znowu zaplonal w nich płomień złości, ale i żal oraz zawiedzenie. - A skąd mam wiedzieć, że to nie tylko puste słowa, jakimi darzysz każda dziewczynę? - Powiedziała bardzo spokojnie. - Dlaczego mam ci wierzyć? Mam dwa dowody. Fotografie i wasz pocałunek, jaki widziałam na własne oczy. - Teraz w jej wzroku był tylko wielki żal, ból i rozpacz. - Malfoy, skończmy to. Zapomnijmy o sobie. - Te słowa trafiły młodego blondyna jak rozrzazone do bialosci sztylety. Te słowa odbijaly się echem w jego głowie. Nie chciał w to uwierzyć, że to wszystko co działo się przez parę miesięcy w jednej chwili runęło jak domek z kart. Jego serce w tej chwili roztrzaskalo się na miliardy małych kawaleczkow, a wnętrzności się poskrecaly z żalu. Tak dobrze mu było w jej towarzytwie.. A teraz? No właśnie, co teraz? W chwili, gdy Draco pogrążony w swoich smutnych myślach trochę rozluznil ucisk na nadgarstkach dziewczyny, ta wyrwała mu się i w sekundzie wyjela podniosła rozdzke z szafki nocnej. Drzaca ręką celowala nią w smutno patrzacego na nią chłopaka. - Wyjdź. - Powiedziała chłodno, a jej mała dłoń sciskajaca rozdzke zadrzala jeszcze mocniej. Draco nic nie mówiąc wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Hermiona upadła na łóżko i zaczęła głośno szlochac. Trochę zalowala tego " skończmy to, zapomnijmy o sobie." i że go wygonila. W pewnym sesie chciała wierzyć w to, co jej powiedział, ale jakoś nie potrafiła. Wtulila twarz w poduszkę, moczac są swoimi przepelnionymi smutkiem łzami lejacymi się strumieniem z jej ciepłych i wesołych zazwyczaj oczu. Draco jeszcze przez kilka godzin wloczyl się po Hogwarcie. Jego głową pękała od najróżniejszych myśli. Postanowił natomiast jedno; będzie walczył o nią do samego końca. Nie da tak łatwo za wygraną. Wciąż miał przed oczami twarz zaplakanej dziewczyny i ten spokojny, chłodny głos mówiący słowa które najbardziej go zranily. Nie wiadomo jak znalazł się przed wejściem do pokoju wspólnego ślizgonów. Wszedł, a wszyscy podnieśli głowy z nad książek, pergaminow czy jakich tam rzeczy które robili. Zdziwił ich widok blondyna, był jeszcze bledszy niż zwykle a w oczach czaił się smutek. Przeszedł przez salon i już chciał wejść do swojego dormitorium, gdy ktoś złapał go za ramię. - I jak? - Zapytał Blaise. Draco w odpowiedzi tylko pokiwal przecząco głową i wszedł do swojego małego królestwa. Wyjął z barku ognista whisky i bez nalewania do szklanki cz kieliszka zdrowo pociągnął z butelki. Chciał się upic i zapomnieć choć na chwilę to tym wszytkim. Nie wierzył, że to koniec. Za pierwsza butelka poszła druga, a w jej ślady trzecia. W końcu chłopak zasnął upity na fotelu w dziwnej pozycji a wkoło niego pełno pustych butelek po alkoholu w tym jedna roztrzaskana na dywanie. Hermiona siedziała przy kominku z podwinetymi pod siebie kolanami wpatrujac się tępo w ogień. Już czwarty dzien bez snu; była tak zmęczona że nie umiała nawet płakać. Nic też nie jadła przez ten czas. Zasnąć nie pozwalały jej uporczywe myśli o blondynie. Miała podkrazone oczy i zapadniete policzki, a w jej oczach nie gościły te wesołe ogniki jak jeszcze parę dni temu. Czuła pustkę w sercu i starała się nie myśleć o niczym. Przerwało jej w tym któreś już w tym dniu pukanie do drzwi. Zastaniawiala się czy powninna otworzyć. W sumie może towarzytwo dobrze by jej w tych chwilach zrobiło. Najbardziej bolało ja to, że sama powiedziała " zapomnijmy" a nie potrafi tego zrobić. Może Draco teraz jest szczęśliwy, z Astoria, a ona głupia tutaj siedzi i za nim rozpaczą i tęskni? Wstała i otwarła drzwi. Za nimi stał Harry już odwracajacy się by odejść, po nieudanej próbie dostania się do dormitorium przyjaciółki. Gdy tylko usłyszał skrzypniecie drzwi odwrócił się i uśmiechnął szeroko, ale zaraz mina mu zrzedla na widok Hermiony. Słowa nie potrafił z siebie wydusic. Stali tak chwilę, aż dziewczyna zaprosiła go gestem do środka. Harry usiadł na fotelu przed kominkiem, a obok niego usiadła Hermiona.
- Miona, ja.. Ja myslelem, że do ciebie przychodzi stworek i podaje ci jedzenie... - Nie mam apetytu - powiedziała - Wiesz, tak sobie myślę... Że ja za nim tak rozpaczam, a on pewnie teraz jest szczęśliwy z Astoria i już o mnie zapomniał... - Kilka łez splynelo po jej policzku. - Zartujesz?!! - Krzyknął zdziwiony - Owszem, chodzi na zajęcie ale jest jakby nieobecny. Czuć od nie alkoholem na kilometr i z nikim nie chce rozmawiać. Jest jeszcze bledszy niż zwykle.. Wygląda gorzej od ciebie, o ile to możliwe. Pogorszył się w nauce i nie odrabia prac domowych. Zarabie trzy szlabany na dzien! Hermiona, gdyby mu na tobie nie zależało pewnie by się tak nie zachowywał. Już kilka razy go widziałem pod twoimi drzwiami. On tego nie zrobił i jeszcze się dowiem czyja to sprawka. Pogodzcie się...
***
Przepraszam, że tak krótko. Postaram się jutro także dodać rozdział. :33
Krótki ale za to jaki pielny (wiem, wiem powtarzam się ale nie da się inaczej tego określić ;*)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy ;3
Boże jaki wspaniały rozdział! Miłość Drac-a jest chyba najpiękniejsza na świecie- normalnie się w nim zakochałam! Dobrze że Harry ich zaakceptował! Tylko żeby się jeszcze pogodzili! Mam nadzieję, że Hermiona zrozumie, że on nie jest z tą parszywą Asroria!
OdpowiedzUsuńMatko tak im współczuje ;C Płakać mi się chce ;(
OdpowiedzUsuń