poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 12

Hej! Bardzo przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziałów. Najpierw kara na komuter, a potem zero weny. Uciekła gdzieś :/ Będę się naprawde starać dodawać posty regularnie, ale nie obiecuje, że tak będzie. Rozdział taki sobie. Zapraszam serdecznie do komentowania! :))



**********


     Hermiona wbiegła do swojego dormitorium. Nie szła tu razem z Draco, bo on wrócił z Blaisem przygotować salę i alkohole. Wzięła szybki prysznic, umyła zęby i rozczesała włosy. Miała tylko godzinę, nawet nie wiedziała co ubrać. Podbiegła do szafy i zaczęła wszystko wyciągać. To nie, to też nie. Co ubrać? Myślała gorączkowo dziewczyna. W końcu wyciągnęła dopasowaną, ciemnozieloną sukienkę. Zawahała się chwilę, ale nie miała wyboru. Ubrała ją. Wyglądała w niej niezwykle ładnie, ale źle się w niej czuła. Ledwo zakrywała jej uda, ale cóż. Włosy rozpuściła pozwalając im swobodnie opaść na plecy. Ubrała czarne szpilki i wpięła czarny kwiatek we włosy. Ginny już na nią czekała ubrana w krótką czerwoną sukienkę. Jeszcze krótszą, od tej którą miała Hermiona, ale najwyraźniej się nie krępowała.
-  Idziemy? Chciałam zabrać Harrego, ale on woli już jeszcze raz szukać horkruksów niż tam iść – westchnęła
- Tak, chodźmy. Za pięć minut mamy być. – wyszły przez portret grubej damy, bo z niego było bliżej do Wielkiej Sali. Spotkały zaciekawione spojrzenia kilku gryfonów i niezadowolony wzrok Harrego. Ron który dotychczas siedział cicho na fotelu w kącie zerwał się z fotela i pobiegł do dormitorium.
- Ginny, to umówiłaś się z tym Blaisem? – zapytała gdy już schodziły po szerokich schodach. Nagle lekko zadrżały i przesunęły w przeciwną stronę. Ruchome schody w Hogwarcie bywały uciążliwe. Dziewczyny musiały czekać jak ponownie zmienią kierunek.
- Tak – westchnęła – przegraliśmy, a zakład to zakład. Na błoniach za trzy dni.
- Chyba się mu podobasz – powiedziała z uśmiechem Hermiona
- No co ty! – prychnęła – kocham Harrego, ale on chyba nigdy nie odważy się ze mną umówić – spojrzała smutno w podłogę. Schody ponownie drgnęły i wróciły na dawne miejsce. – Zabił Voldemorta, niszczył horkruksy… a boi się zaprosić dziewczynę na randkę! –prychnęła
Gryfonki spóźnione popędziły na dół ile sił w nogach i na ile pozwalały im szpilki. Chłopcy już tam na nie czekali. Malfoy miał na sobie swoją ulubioną niebieską koszulę i czarne spodnie. Włosy miał jak zwykle postawione na żelu. Draco oniemiał na widok dziewczyny. Wyglądała niezwykle… seksownie. Nie potrafił oderwać od niej wzroku. Na dodatek miała sukienkę w zielonym kolorze… jego ulubionym! Jej piękne, długie loki opadały na plecy.
- Prz-przepraszamy, schody – wydyszała trochę zarumieniona Hermiona pod wpływem spojrzenia chłopaka. On dosłownie rozbierał ją wzrokiem… Draco objął ją w tali, a Ginny szła obok Blaisa, który najwyraźniej chciał zrobić to samo, ale ruda mu nie pozwoliła. Zeszli do lochów i weszli do pokoju wspólnego Slytherinu. Był to wydłużony, nieokrągły, nisko sklepiony loch. Na ziemi leżał zielono srebrny dywan, a przy gustownie rzeźbionym kominku fotele i kanapa w tym samym kolorze. Na suficie wisiały zielone lampy, a to, że pokój znajdował się centralnie pod jeziorem sprawiło, że pomieszczenia stawało się jeszcze bardziej zielone. Po lewej stronie stał stół z przekąskami, a obok barek z alkoholami z wysokimi, szmaragdowymi krzesłami bez oparć. W rogu stał DJ puszczający to szybkie, to wolne piosenki. Wszystko było tutaj zrobione elegancko i w wielkim stylu jak na ślizgona przystało. Draco i Hermiona usiedli przy ladzie i zamówili sobie po drinku, a na środku parkietu Blaise już wywijał z rudą. Wielbicielki Diabła patrzyły spode łba na Ginny, ale ta się nie przejmowała. Lubiła Blasia z dania na dzień coraz bardziej. Ale jej miłością życia był Harry… i jakoś czuła w jego zachowaniu, że ona też mu się podoba. Tyle przeżył, a nie ma odwagi umówić się z nią. A może nie chce?
Nagle Draco wstał i podał rękę Hermionie. Ona bez namysłu podała mu swoją, a ślizgon pociągnął ją na parkiet. Właśnie grali jakiś szybki kawałek. Chłopak znakomicie tańczył, a gryfonka nie była też gorsza. Ślizgoni z zazdrością i nienawiścią patrzyły na tańczącą parę.
Nagle rozległa się wolna, spokojna melodia. Tańczące pary przytuliły się do siebie. Hermiona czuła się tak dobrze i bezpiecznie w silnych ramionach blondyna. Malfoy wtulił twarz w pachnące włosy dziewczyny. Jak zwykle poczuł przyjemny zapach konwalii. Chciał ją tak trzymać zawsze i nigdy jej nie wypuścić z objęć. Bał się, że mu ucieknie i odleci jak ptaszek. Była taka drobna i delikatna. Kochał jej wady i zalety. Nigdy nie poznał takiej dziewczyny… Nagle wolny kawałek się skoczył i zabrzmiały szybkie rytmy. Oddalili się od siebie i zaczęli tańczyć. Usłyszeli cichy krzyk i natychmiast się odwrócili. Ktoś wpadł na Ginny, a ona przewróciła się i skręciła kostkę. Próbowała wstać, ale tylko syknęła z bólu i opadła z powrotem na podłogę. Blaise wziął ją na ręce i posadził na kanapie.
- Hermiona, idziesz ze mną po eliksir dla rudej?  - zapytał Draco
- Tak, jasne
Widząc wchodzącą do dormitorium Zabiniego parę, Astoria Greengrass odłożyła kieliszek i uśmiechnęła się szyderczo pod nosem. Poprawiła włosy i niezauważalnie wślizgnęła się na korytarz prowadzący do pokojów chłopców.
Draco zaczął szukać w barku eliksiru, a brunetka usiadła na łóżku. Na pare chwilk pogrążył się w poszukiwaniu fiolki. W końcu udało mu się znaleźć. Hermiona wstała i podeszła do niego, a blondyn obiął ją w tali i przysunął do siebie. Ich oddechy się mieszały i już ich usta miały się połączyć w namiętnym pocałunku, gdy drzwi otwarły się z głośnym hukiem. Obraz spadł ze ściany, a ramka roztrzaskała się na kilka części. Para odskoczyła od siebie jak oparzona.
- Dracusiu! – rozległ się irytujący głos Astorii. – Co tutaj robisz z tą… - zmierzyła pogardliwie Hermionę wzrokiem. – nic nie wartą szlamą? – Draco zacisnął pięści i już chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna rzuciła się na niego i zatkała mu usta pocałunkiem. Blondyn chciał się jej wyrwać, ale upadł na łóżko. Astoria szeptała mu wprost do ucha seksownym głosem, raz po raz całując – Zostaw tą szlamę.. ona nie jest ciebie warta. Draco, jestem cała twoja! Draco kocham ci.. – nie zdążyła dokończyć, bo Malfoy zrzucił ją z siebie i z hukiem upadła na podłogę. Zerwał się z łóżka, by to wszystko wytłumaczyć Hermionie, ale jej już nie było. Wybiegł jak torpeda z dormitorium przyjaciela zostawiając czerwoną ze złości i ze łzami w oczach Astorie. Przepychał się w pokoju wspólnym, aż dostrzegł zdziwionego Blaisa. Rzucił mu eliksir i szybko zapytał – Gdzie Granger?!
- Wyszła. Była cała zapłakana.. skręciła w prawo, powinna jeszcze być nie daleko. – Blondyn wybiegł z pokoju wspólnego i ruszył w prawą stronę. Zobaczył zapłakaną Hermionę na schodach. Cicho do niej podszedł, ale gdy tylko brunetka go zauważyła; wstała i poszła szybkim krokiem. Draco ją dogonił i złapał za nadgarstki.
- Zostaw mnie! Idź do tej swojej Astorii! Od kiedy jesteście razem?!!– krzyczała przez łzy Gryfonka probójąc się wyrwać. Chłopak zaciągnął ją do pustej klasy.
- Nie jesteśmy razem! – krzyknął – Daj mi to wytłumaczyć.. – dodał błagalnym tonem, a w jego oczach krył się smutek.
- Nie chce słuchać wyjaśnień! – wykrzyknęła mu w twarz, wyrwała się i podbiegła do drzwi. Niestety chłopak zamknął je zaklęciem i wyciszył pomieszczenie.
- Nie wypuszczę cię dopóki mnie nie wysłuchasz!
- To wyskoczę oknem! – podbiegła do wielkich okien, za którymi świecił księżyc i widać było gwiazdy na czystym niebie.
- Ani mi się waż! – podbiegł i złapał ją w pasie i odciągnął od okna. Dziewczyna biła go swoimi małymi piąstkami, ale on to ignorował.
- Wysłuchaj mnie… - szepnął jej błagalnie do ucha. Hermiona gwałtownie się odwróciła i założyła ręce na piersiach surowo patrząc na chłopaka.
- Zamieniam się w słuch – powiedziała oschle i usiadła na ławce.
- Nigdy jej nie kochałem, ani mi się nie podobała. Od dwóch lat ubzdurała sobie że jesteśmy razem i chodzi za mną krok w krok! Nic do niej nie czuje, nie lubię jej. Przyszła za nami, bo pewnie chciała nas skłócić… - spuścił wzrok – i jej się to udało. Błagam uwierz mi! Naprawdę, ja… ja chciałem ją od siebie odepchnąć no ale wiesz.. rzuciła się na mnie! Zrozum… Nic nas nie łączy, a ona jest psychiczna! Przepraszam, naprawdę…
- Dobrze – powiedziała dziewczyna już normalnym tonem –wierzę ci, ale to nie znaczy że masz na takie coś pozwalać! Nie zbliżaj się do niej.
- Zazdrosna jesteś? – zapytał uśmiechając się.
- chorelnie – mruknęła sama do siebie, ale Draco to usłyszał. Uśmiechnął się tylko do niej i ją przytulił.
- Idziemy zobaczyć co z rudą i Blaisem?
- Jasne.


***


  Ron wbiegł do swojego dormitorium zdenerwowany, ciężko dysząc i wyjął przygotowany wcześniej list ze szuflady. Schował go do kieszeni w swoich spodniach i prześlizgnął się niezauważalnie na korytarz prowadzący do dormitorium Hermiony. Wszyscy opijali porażkę Gryffindoru w zawodach quiddicha. Drużyna widać była już nieźle pijana. Chciał użyć zaklęcia, by dostać się do jej dormitorium. No tak nie udało się, nie przewidział tego. Zaklnął cicho pod nosem i wyszedł cichcem z Pokoju Wspólnego. Drzwi do sowiarni cicho zaskrzypiały. Wszystkie sowy smacznie spały, w swoich małych gniazdkach. Podszedł do pierwszej, lepszej brązowej i obudził dosyć gwałtownie. Oburzony ptak ugryzł go mocno w palec. Ron syknął z bólu i mocno złapał sowę. Przywiązał jej list do nóżki i powiedział
- Do Hermiony – ptak spojrzał z pogardą na rudzielca i odleciał. Ron głęboko wciągnął powietrze. Jego plan musi się powieść! W pewnym sensie, trochę żałosny… Ale tyle nad tym pracował! Tyle zaklęc na nim użył.. Hermiona nie mogła być Malfoya. Ona miała być jego! I będzie, choćby musiał zabić blondyna! Chora zazdrość wezbrała się w chłopaku. Wciąż coś czuł do Gryfonki i nie chciał tak łatwo odpuścić. Będzie walczył, jak na Gryfona przystało. Uśmiechnął się szyderczo i spokojnie wrócił do Pokoju Wspólnego.


**

Hermiona i Draco przetańczyli całą noc. Ginny przeszedł ból kostki i razem z Blaisem wywijali na parkiecie. Astoria już się nie pokazała tego wieczoru. Może to i lepiej. Kieliszek za kieliszkiem. I kolejny! Brunetka chyba trochę przesadziła. Ostatni taniec był naprawdę dziwaczny i skończył się bliskim spotkaniem z podłogą. Draco także już mocno upity bujał się na boki. Jedynie Blaise został prawie trzeźwy. To aż dziwne, ale wolał nie upijać się przy rudej. Każda świadomie spędzona z nią chwila była wspaniała i wyjątkowa. Chciał nacieszyć się jej towarzystwem tego wieczoru. Zabini odprowadził chwiejącego się Smoka, a Ginny pomogła dojść do dormitorium Hermionie. Kiedy prawie na czworakach doszła do łóżka rzuciła się na nie i zasnęła w butach i sukience. Nie zauważyła sowy siedzącej za szybą. Była zbyt zmęczona.
Rano obudził ją straszny ból głowy. Ledwo otworzyła oczy, a zobaczyła brązowego ptaka. Otwarła okno i zabrała list. Dała sowie trzy krakersy, za to ze długo czekała. Głowa pulsowała jej bólem, a nie miała eliksiru na kaca. Myślała, że za chwilę zwymiotuje, co też pare minut później się stało. Spojrzała w lustro i się przeraziła. Makijaż rozmazany, włosy poczochrane, sińce pod oczami i była strasznie blada. Jak z horroru! Próbowała sobie przypomnieć wczorajszy wieczór. Ginny.. kostka.. eliksir… Astoria. Głowa jeszcze mocniej zabolała. Ale no tak, ona przecież się na niego rzuciła. Widziała to wszystko.. Draco nie chciał. Draco, jeszcze niedawno Malfoy. Wszystko się zmienia. Co było dalej? Taniec.. ognista… jakieś drinki i film się urwał. Miała nadzieję, że nie zrobiła czegoś głupiego. Ściągnęła w końcu te niewygodne buty. Miała kilka odcisków na stopach. Rozebrała sukienkę i weszła pod prysznic. Na złe samopoczucie niestety to nie pomogło, ale wyglądała już normalniej.  Ubrała trampki i westchnęła. Jakie wygodne! Włożyła spodnie z dresu i za duża koszuklę. Chciała iść do Draco po eliksir na kaca. Wiedziała, że go ma bo go tam widziała. Już jej mała dłoń ledwo dotknęła złotej klamki, a przypomniała sobie o tajemniczym liście. Podeszła do szafki i otworzyła kopertę. Przeleciała wzrokiem krótki test i skupiła się na innej rzeczy. Oczy jej się zamgliły i łzy zaczęły spływać po policzkach. Nie spodziewała się tego…

3 komentarze:

  1. Kocham twoje dramione <3 Jest jednym z lepszych, które czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie co ta Astoria wyprawia? Co Hermiona dostała w tym liście od tego parszywego Rona!? Biedna Miona
    ten Ron zatruwa jej życie! Przecież ona do niego i tak nie wróci!
    Lecę czytać kolejny rozdział- który pewnie będzie tak samo fajny jak ten! :)

    OdpowiedzUsuń