wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 13

Cześć! Koolejny rozdział. Najwyraźniej wena wróciła z wakacji! Jeszcze raz przepraszam, za tą długą przerwę :c Rozdział dedykuję Martynie, Ani i Ali :3 Zapraszam do komentowania. Nie sprawdzałam rozdziału, więc mogą być błędy :D

*~*~*~*~*~*~*~*~*~~*~*~*~*~*~*~

  Otworzyła białą, starannie zamkniętą kopertę. Wyjęła kartkę i przeleciała wzrokiem krótki tekst. Spojrzała na drugą rzecz która była w kopercie. Zdjęcie… poczuła jak łzy spływają jej po policzkach. Zapomniała o bólu głowy. Widziała tylko dwie postacie i datę w rogu. Zachwiała się i usiadła na łóżku. Zakryła twarz w dłoniach i zaczęła płakać, a ze łzami spływał jej smutek i żal. Fotografia i liścik upadły na ziemię. Zdjęcie przedstawiało Dracona i Astorię namiętnie się całujących, a z rogu pomarańczowym drukiem datę sprzed trzech dni. Czyli to co mówił wczoraj nie było prawdą? Naprawdę jest z Astorią.. Myślała Hermiona. Czuła wielki żal i chciała się do kogoś przytulić i wypłakać. Otarła łzy. Przecież oni nie byli razem! Nie może mieć mu tego za złe. Byli na randce, ale nie są parą. Nie zapytał jej o chodzenie. Próbowała powstrzymać następną falę łez, ale nie udało jej się to. Rozpłakała się na dobre. A może Draco bawił się jej uczuciami? Skoro nie byli razem, to po co kłamał, że nic nie czuje do GreenGrass? W jej głowie kotłowały się tysiące myśli. Teraz chciała coś rozerwać. Rozerwać Malfoya, za to, że przez niego płacze. Ponownie płacze… Co teraz ma iść spokojnie na śniadanie i jak gdyby nigdy nic z nim rozmawiać? Nie, musi go unikać. Myślała, że jak tylko go zobaczy rozpłacze się ponownie.
Wenus wskoczyła na łóżko i zaczęła mruczeć i ocierać się o rozdartą dziewczynę. Kotka chciała ją jakoś pocieszyć. Hermiona zaczęła ją drżącą ręką głaskać, a słone łzy spadały na jej futerko. Spojrzała na pluszową podobiznę swojego kociaka. Złapała go i rzuciła z całej siły o ścianę. Krzyknęła i zaczęła znowu płakać bez opanowania. Była taką dobrą czarownicą, najmądrzejszą od czasów Roweny Revenclaw, a nie rozpoznała, że to jest żałosna podróbka. Normalnie rozpoznała by to, ale gdyby na fotografii było coś innego. Przez załzawione oczy nic nie widziała. Uwierzyła, że to prawda. A w tym samym czasie Ron uśmiechał się pod nosem widząc brak jednej gryfonki na śniadaniu. Plan zadziałał! Znienawidzi tego pieprzonego Malfoya. Obiecał sobie, że jak tylko ją zobaczy pocieszy ją, a ona znowu mu zaufa. Tak to sobie myślał rudzielec, nie zwracając uwagi jak teraz Hermiona cierpi.

***

Ból głowy obudził Dracona. Spojrzał na zegarek, była 15:26. Zaklnął cicho, bo uderzył nogą o kant stolika i podszedł do szafki. Pospiesznie wypił eliksir na kaca, który po paru minutach zaczął działać. Próbował przypomnieć sobie wczorajszy wieczór, ale miał pustkę w głowie. Musiał dużo wypić, bardzo dużo. Ciekawe kto go przyprowadził do dormitorium? Zaczął myśleć o Hermionie. Chciał się z nią zobaczyć, najlepiej jak naj szybciej. Nie miał żadnej sprawy, po prostu chciał jej towarzystwa. Ubrał się i poszedł na obiad chcąc spotkać gryfonkę, ale niestety jej tam nie było. Na daremne wypatrywał brązowej czupryny wśród gryfonów. W drzwiach spotkał najmłodszą latorośl Weasleyów i spojrzał na nią pytająco.
- Nie było jej na śniadaniu i nie otwiera drzwi – Ginny załamała ręce i pokręciła głową. Draco nie odpowiedział, tylko poszedł do kiwającego mu Blaisowi.
- Cześć Smoku! – zaśmiał się Zabini – gdzie twoja narzeczona?
- Nie jest moją narzeczoną – burknął – nie mam pojęcia
- Myślałem, że jest z tobą. Na śniadaniu tez jej nie było. Ej wiesz – powiedział ciszej – coraz lepiej się dogaduje z wiewiórą! Za dwa dni się spotykamy.. stary nie wiem gdzie ją zabrać. – zmartwił się trochę
- Jeszcze dwa dni, coś się wymyśli. – odpowiedział i usiadł na swoim miejscu przy stole ślizgonów. Zabrał na talerz dwa tosty i posmarował dżemem. W jego ślady poszedł Blaise, chociaż już jadł. Dosiadła się do nich Pansy Parkinson z jakimś krukonem.
- Cześć chłopaki – powiedziała – jak po imprezie? Blaise, ty przecież przed chwilą jadłeś! Będziesz się toczyć po Hogwarcie. – wszyscy się roześmiali, tylko Zabini zrobił niezadowoloną minę i odsunął miskę z jajecznicą, której chciał jeszcze dołożyć na talerz.

***

Ginny szła po schodach do pokoju gryfonów. Chciała spotkać się z Mioną. Bała się, że cos jej się stało i przyrzekła sobie, że jeśli jej nie otworzy to wejdzie oknem. Przeszła przez portret Grubej Damy i przeszła przez krótki korytarzyk prowadzący do dormitorium Hermiony. Zaczęła walić pięściami w drzwi i krzyczeć -
- Hermiona, to ja!! Otwieraj natychmiast bo wywarzę drzwi!! – Uderzała je tak długo, na ile starczyło jej sił. Ciężko dysząc odeszła kilka kroków, aby cały ciałem uderzyć w drzwi. Już biegła w ich stronę gdy otworzyły się. Ruda potkęła się o podwiniętą krawędź dywanu i upadła na ziemię. Brunetka cicho się zaśmiała, ale wyglądała koszmarnie. Twarz cała w plamach i zapuchnięte oczy po płaczu. Była blada jak ściana. Ginny szybko podniosła się z podłogi, pocierając obdarte kolana. Spojrzała na przyjaciółkę i się przestraszyła.
- Herm… co się stało? – Hermiona usiadła na łóżku z trudem powstrzymując łzy. Opowiedziała wszystko od wczorajszego wieczoru.
- Pokarz mi to zdjęcie – powiedziała Ginny, do łkającej Hermiony. Brunetka zaczęła gorączkowo szukać fotografii raz po raz pociągając nosem. Niestety, dowód zbrodni Draco był potargany przez Wenus. Zostały z niego kolorowe strzępki, a na dodatek kilka z nich wylądowało w brzuszku kotki. Dziewczyna skarciła za to swoją pupilkę i wtuliła się w Ginny znowu zaczynając płakać.
- Mionka… wszystko się wyjaśni na pewno. Spokojnie, cii – pocieszała przyjaciółkę – A skąd wiesz, czy to nie jest fałszywe? Może ktoś chce dopiec tobie lub Draconowi..
- Ale wczoraj Astoria go całowała!
- Mówil, że to ona się na niego rzuciła. A może ona sfałszowała zdjęcie i ci je wysłała? Wiesz jaka ona jest zazdrosna! Może porozmawiam z Draco? A lepiej, ty porozmawiaj. – zaproponowała Ruda.
- Nie! Nigdy! Nie zbliże się do niego… Chce zostać sama, dzięki, że przyszłaś. Paa – pożegnała się Hermiona i nim Ginny zdążyła coś powiedzieć wypchnęła ją za drzwi. Zrezygnowana Ruda westchnęła. W pewnym sensie, może i on jest z Astorią. Połowa Hogwartu to jego byłe. Pogodzili się, ale nie znała go na tyle dobrze. Wyszła do Pokoju Wspólnego. Przy kominku siedział Ron. Zaraz zaraz, miał ranę na palcu taką samą jak Hermiona! Przypadek? Ginny usiadła na fotelu w kącie i zaczęła myśleć. Nie to nie mógł być jej brat. Chociaż, ostatnio zachowuje się jak ostatni kretyn. Z głową w chmurach popędziła do lochów, chcąc spotkać się z Blaisem. Wysłała mu patronusa z wiadomością, żeby ją wpuścić. Chłopak pojawił się niemal natychmiast. Uśmiechnął się szeroko ukazując rząd białych zębów, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć Ginny prześlizgnęła się do ich pokoju wspólnego.
- Jest sprawa – powiedziała – chodźmy do twojego dormitorium. – Normalnie Diabeł powiedział by coś, na temat tego „ chodźmy do twojego dormitorium”, ale po tonie głosu dziewczyny, poznał, że to nie pora na żarty. Jego pokój był utrzymany w porządku i wszystko było ładnie poukładane. Nie tak jak u Harrego i Rona, wszędzie walające się skarpetki, pergamini, rozlany atrament, walające się po podłodze książki i jakieś śmieci. Tu panował ład i porządek. Usiedli na łóżku Zabiniego, a on poszedł po szklanki na ognistą whisky. Miał trochę poczochrane włosy, spodnie z dresu i białą koszulkę. Na stoliku leżały książki, widać było, że właśnie się uczył. Wyglądał niezwykle przystojnie z tym artystycznym nieładem na głowie. Ostatnio bardzo się zbliżyli i Ruda lubiła jego towarzystwo. Zawsze rozśmieszał ją do łez. Jakby zaczynała coś co niego czuć… ale przecież jest jeszcze Harry. Ale czy wybraniec darzy ją jakimś innym uczuciem, niż przyjaźń? Czy może sobie coś ubzdurała, że czuje coś więcej. Wtedy, kiedy wracali z szatni naprawdę wyglądało, jakby coś miedzy nimi zaiskrzyło.. ale teraz się nawet do niej nie odzywa. Tylko jak czegoś potrzebuje. Z resztą i ona nie czuła tego co kiedyś, to uczucie co do niego żywiła coraz bardziej gasło. Z zamyślenia wyrwał ją Blaise.
- Co się stało? – zapytał z troską w oczach i podał Ginny szklankę z bursztynowym płynem. Zrobiła kilka dużych łyków i zaczęła opowiadać, co się wydarzyło. Blaise słuchał tego wszystkiego, a jego oczy robiły się coraz większe. Przecież on nienawidzi Astorii! A Hermiona to jego oczko w głowie i ją kocha. Nie mówił mu tego, ale to było widać. Tym bardziej, że znalazł jej zdjęcie w jego szafce. On na pewno by tego nie zrobił, Hermiona była dla niego najważniejsza.
- Bzdury! To musiało być podrobione. Nie ma opcji, że by zdradzał Mionkę, a tym bardziej ze świrniętą Greengrass. On jej nienawidzi! Byli razem, ale Smok długo z nią nie wytrzymał. On kocha Hermionę – dodał ciszej i wbił wzrok w podłogę – on na pewno tego nie zrobił.
- A co jeśli zrobił? – zapytała upijając kila dużych łyków
- Znam go od.. zawsze, po prostu wiem. Słuchaj, Smok nic o tym nie wie. Muszę mu to powiedzieć. A potem się pomyśli, co zrobić by zostali sam na sam.
- ehh – westchnęła Ginny – masz racje. Ty mu to powiedz, a ja mam już w głowie pewnien plan. I mam podejrzenie co do sprawcy, ale togo nie jestem pewna. Dobra, idę. To paa, trzymaj się – pożegnała się Gryfonka. Już chciała położyć rękę na klamce gdy ktoś przycisnął ją do ściany. Zabini patrzał jej w oczy. Pocałowali się. Zaczęli tak jakby oboje na raz. Diabeł odgarnął kilka kosmyków jej rudych włosów z twarzy i pogłębił pocałunek. Nie wiedzieli, ile trwał pocałunek. W końcu oderwali się od siebie. Na twarz Ginny wpłynął rumieniec. Bąknęła coś na pożegnanie i szybko wyszła. Przebiegła przez lochy i stanęła w jakimś pustym korytarzu. Dotknęła palcami swoich ust, które jeszcze przed chwilą były złączone w pocałunku z ślizgonem. Miała kilku chłopaków i się z nimi całowała. Ale takiego czegoś jeszcze nie czuła… Te przyjemne dreszcze. Zrobiła kilka wdechów i ledwo trzymiąc się na nogach pomaszerowała do pokoju wspólnego.

***

Draco odrabiał pracę domową z eliksirów w swoim dormitorium aż usłyszał pukanie do drzwi. Wygramolił się ze sterty pergaminów i książek, po czym otworzył. Blaise wszedł do jego pokoju bez pytania, poszedł po butelkę ognistej whisky i usiadł na fotelu. Wyglądał na zdenerwowanego i język mu się strasznie plątał.
- Diable, co ci? – zapytał Draco nalewając sobie bursztynowego płynu do szklanki.
- No bo… całowałem się z rudą… - powiedział lekko zawstydzony
- No co ty? Całowałeś się z tyloma laskami a tak się denerwujesz tym?
- Bo to było co innego. Dobrze wiesz o co mi chodzi – blondyn nie odpowiedział tylko lekko się uśmiechnął. – ale jest o wiele poważniejsza sprawa. – zaczął mu opowiadać całą historię o nieszczęsnej fotografii. Z co kolejnym słowem Draco stawał się jeszcze bladszy, o ile to było możliwe. Kiedy zakończył opowiadać, twarz Malfoya miała identyczny kolor jak śnieg, który prószył za oknem. Szklanka upadła mu na ziemię i roztrzaskała się na kawałeczki. Blondyn złapał się za głowę i zaczął krążyć po pokoju.
- Przecież to nieprawda! – krzyknął na głos i uderzył pięścią w ścianę – muszę do niej iść. – powiedział
- O ile cię wpuści – dodał smutno Diabeł – z resztą, wiesz kto to mógł by być?
- Nie mam pojęcia co to za cham! Ale jak się dowiem to go wypatroszę… zabiję gołymi rękami!! – krzyczał. Najbardziej go to bolało, że uwierzyła. Przecież mówił jej to poprzedniego wieczoru, że nic ich nie łączy. Co za skurwysyn jej to wysłał?! Może Astoria? Nie, ona nie umiałaby podrobić fotografii, skoro ledwo umie najprostsze zaklęcia. Potrafi się tylko czesać i nakładać szpachlą kilogramy tapety na twarz. Kto to mógł być.. No nic. Trzeba będzie do niej iść. Już, zaraz, teraz. Ale pewnie go nie wpuści… tak! Wleci na miotle przez okno, ona prawie zawsze ma otwarte.
Wybiegł z dormitorium, zostawiając tam Blaisa samego. W biegu ubrał kurtkę i pognał do szatni quiddicha w której była skrytka na miotły. Wyjął swojego ukochanego Nimbusa 2001 i poszybował ku oknu gryfonki. Zwinnie przeszedł przez pół otwarte okno i staną za drzwiami od łazienki. Nie było jej tutaj, to pewnie w łazience. Czekał tak pare minut z duszą na ramieniu, aż drzwi się otworzyły. W nich pojawiła się wyraźnie zaskoczona Hermiona. Nie potrafiła się ruszyć. Stali tak jakiś czas, aż na twarz dziewczyny wpłynęła złość.
- Ty…

3 komentarze:

  1. Kocham Cię! :* To już chyba dzisiaj 5 raz :P Rozdział pielny :D A może niech Draco wywali Rona przez okno? xd *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz nie lubię Rona na maksa! Zachowuję się jak małe dziecko, któremu coś się odebrało!
    Piszesz wspaniale, Twoje rozdziały są boskie i po prostu chce się je cały czas czytać i czytać!

    OdpowiedzUsuń