- Malfoy? –
wyszeptała patrząc na chłopaka przez załzawione oczy
- Mów mi Draco – powiedział i wziął ją na ręce - Co ten wieprzlej ci zrobił? – spojrzał na Hermionę z taką wielką czułością i troską, jakiej jeszcze nigdy nie widziała w jego oczach
- Gdzie mnie niesiesz? – powiedziała zachrypniętym głosem dziewczyna
- Do dormitorium
- Ale za chwilę mamy historię magii.. –jęknęła Hermiona przytulając się do piersi Malfoya. Chwila, chwila co ona właściwie robiła? Przytulała się do wro… ale tak, przecież mu wybaczyła. Zmienił się. Zmienił się na lepsze. Czuła się tak dobrze w jego umięśnionych ramionach. Nagle się ocknęła. Co ona wyprawia? Co jeśli Draco jest dla niej taki miły by tylko zaciągnąć ją do łóżka? Przecież połowa dziewczyn w Hogwarcie to jego byłe! A może.. a może tak nie jest?
- I co z tego? Chyba nie masz zamiaru być na lekcji w takim stanie!
Znaleźli się obok portretu śpiącego czarodzieja. Draco podszedł do niego i powiedział stanowczo
- Czekoladowy Budyń – niezadowolony nagłą pobudką portret niechętnie odsunął się ukazując przejście do pokoju wspólnego prefektów. Ślizgon delikatnie położył Hermionę na kanapie i poszedł do swojego dormitorium. Chwilę później wyszedł z niego trzymając w ręce dwa kubki z gorącą czekoladą. Jeden z nich podał Gryfonce.
- Dziękuję, nie wiem jak ci się odwdzięczyć – powiedziała obdarzając go bladym uśmiechem
- Tylko mi wybacz – spojrzał jej w oczy nieznacznie się zbliżając. W myślach trzymał kciuki, że zakopią topór wojenny i zostaną choćby przyjaciółmi. Lubił tą gryfonkę. Hermiona spojrzała w ziemię w zamyśleniu. Siedzieli tak pare minut, aż nagle brunetka podniosła wzrok.
- Tak – wyszeptała i przytuliła blondyna. Sama nie wiedziała czemu to robiła. Coś ją ciągnęło do Dracona, ale nie wiedziała co. Malfoy uśmiechnął się i wtulił twarz w jej pachnące włosy. Puściła go, a on upił trochę gorącego płynu z kubka. Jego wzrok wylądował na kilku siniakach i otarciach na jej ramionach. – Te siniaki to jego sprawka?
Hermiona patrzała w ziemię i nic nie mówiła. Przez jakieś dziesięć minut trwała niezręczna cisza.
- Tak – odpowiedziała niepewnie spoglądając mu w oczy. Nie widziała w nich zimna, nienawiści ani ironii. Było w nich ciepło i troska. – Jak szłam na obiad.. to złapał mnie za ramię i zaczął mieć do mnie pretensje, że byłam z tobą na błoniach. Chyba był zazdrosny..
- Jedyne co widziałem, to to jak chamsko rzucił tobą o ścianę i chciał odejść. – w oczach Draco pojawiły się niebezpieczne błyski. – Policzę się z nim. Jak można tak traktować dziewczynę?!
Znowu zapanowała cisza. Obydwoje byli pogrążeni w swoich myślach.
- Wiesz, zmieniłeś się – odezwała się w końcu Hermiona
Ślizgon spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. Przybliżył się do niej i dał kosmyk jej włosów za ucho. Dziewczyna zarumieniła się i spojrzała w podłogę.
- Co się tak rumienisz? – powiedział a na jego twarzy pojawił się kpiący uśmieszek
- Nie rumienię się. Może pójdę do swojego dormitorium, jestem zmęczona, a ty idź na lekcje.
Naprawdę była wyczerpana tym dniem, choć dopiero co się zaczął. Położyła się na łóżku i wtuliła twarz w poduszkę. Ciągle myślała o Ronie i o tym co jej zrobił. Nie, on już nie był jej przjacielem. Pomimo ich zerwania dziewczyna miała cichą nadzieję, że wszystko będzie tak jak dawniej. Ale nie mogłaby się przyjaźnić z kimś, kto jej nie wierzy i nie ufa. Myślał, że chodzi z Malfoyem. Bzdura! Owszem może i się zmienił, ale tak czy siak to Malfoy… Muszę o tym z kimś pogadać. Tak, najlepiej z Ginny.
Wstała z łóżka ocierając łzy i skierowała się do łazienki. Obmyła twarz, po czym wyszła z dormitorium i poszła do sowiarni. Wyciągnęła ze swojej kieszeni kawałek pergaminu i na nim napisała:
Kochana Ginny!
Koniecznie muszę z kimś porozmawiać. Proszę, przyjdź do mnie o 19:00 jeśli masz czas.
Twoja Miona
Podeszła do małej, szarej sówki i przywiązała jej liścik do nóżki.
- Do Ginny Weasley – szepnęła, a sówka odleciała. Wróciła do swojego dormitorium i czekała na przyjaciółkę.
***
Draco Malfoy szedł korytarzem do Wielkiej Sali wracając z zielarstwa rozmyślając o wydarzeniu na błoniach. Tak bardzo cieszył się, że Hermiona mu to przebaczyła. Gdy tylko zobaczył szczupłą sylwetkę z brązowymi włosami siadającą pod drzewem od razu do niej pobiegł. Wiedział, że to idealna chwila by ja przeprosić. Jego rozmyślanie przerwał krzyk dziewczyny. Bez namysłu pobiegł w stronę tego głosu. To co zobaczył go totalnie rozwcieczyło. Weasley rzucający zapłakaną Hermiona o ścianę, jak szmacianą lalką. Rudy odwrócił się i chciał odejść, ale Draco nie wytrzymał. Uderzył go z całej siły pięścią w twarz i podbiegł do dziewczyny. Ron trzymając swój skrwawiony, złamany nos uciekł na górę do dormitorium. Tchórzliwy dupek! Blondyn przytulił dziewczynę i zaniósł do ich pokoju wspólnego. Bardzo jej współczuł i gdy tylko zobaczył, siniaki na jej ramionach wezbrała się w nim wielka złość. Chciał zabić tego nędznego Weasleya! Wkrótce Gryfonka chciała iść do swojego dormitorium. Nie przeszkodził jej w tym. Poszedł na lekcję obmyślając plan zemsty.
***
Ktoś się zaczął dobijać do drzwi z pokoju wspólnego gryfonów. Hermiona wstała z łóżka i otworzyła przyjaciółce.
- Cześć! Chciałaś się spotkać. Stało się coś? Podobno Malfoy złamał Ronowi nos!- przyjaciółki usiadły wygodnie na kanapie przy kominku, a Hermiona przyniosła herbaty.
- Eh Ginny.. już ci wszystko mówie – opowiedziała przyjaciółce szczerze wszystko. Wiedziała, że nikomu tego nie powie i jej ufała. Znała wiele jej tajemnic, a ona jej. Były dla siebie jak siostry których nigdy nie miały.
- Jestem wściekła na Rona! Nie wiedziałam, że jest zdolny do czegoś takiego. Pewnie jest zazdrosny. – mówiła wściekła Ginny, a na jej twarzy oświetlonej blaskiem płomieni z kominka widać było złość – Wybaczyłaś Malfoyowi?!
- Tak. Może potem będę tego żałować.. ale jest nawet miły.
- Miona.. to jest Malfoy. Będziesz żałować. On jest nieobliczalny. A może to wszystko jakiś jego plan? Chce byś mu zaufała, a on to wykorzysta? Radzę ci uważac. Przepraszam, ale muszę już iść. Umówiłam się z Parvati, paa do jutra – przytuliła przyjaciółkę i wyszła z jej dormitorium. Co jeśli Ginny ma racje i to jest jakiś plan? Nie wiem, nie wiem..
Hermiona poczuła burczenie w brzuchu. Przebrała się w coś innego i poszła na kolacje. Usiadła i zaczęła jeść kanapki, ale wciąż czuła na sobie czyjś wzrok. Odwróciła się i zauważyła blond czuprynę uśmiechającą się do niej. Draco puścił jej oczko i wrócił do rozmowy z Zabinim. Odwróciła się i zaczęła przeżuwać po woli kanapkę.
- Cześć Miona – przysiadł się do niej Harry – Co to było na obiedzie? Ron jest wściekły na ciebie i Malfoya. Herm.. coś was łączy z Draco? On jest ślizgonem i byłym śmierciożercą.. wiem, że mu wybaczyłem, ale..
- Jedyne co nas łączy to wspólna łazienka. – powiedziała Hermiona patrząc na Złotego Chłopca – Nie, nie jesteśmy razem. Po prostu mu wybaczyłam, tak samo jak ty.
- Pokłóciłem się z Ronem. Serio, bardzo mi wstyd za niego. Ginny mi wszystko powiedziała, jak spotkałem ją z Parvati na korytarzu. Kazałem mu ciebie przeprosić, ale on swoje. Hermiona, ja zawsze będę przy tobie nie zważając na to z kim się zadajesz, czy z kim chodzisz, pamiętaj. Ty też zawsze byłaś przy mnie. Kiedy w czwartej klasie Ron mi nie wierzył i był na mnie zły, ty byłaś przy mnie. Kiedy szukaliśmy horkruksów, opuścił nas a ty zostałaś. Co prawda nie podoba mi się za bardzo wasza znajomość, ale pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję Harry. Jesteś prawdziwym przyjacielem – przytuliła się do Harrego. Szczęśliwa wróciła do swojego dormitorium i szybko zasnęła.
Nauczyciele zaczęli zadawać dużo prac domowych i mnóstwo sprawdzianów. Hermiona już prawie na nic nie miała czasu. Rano szła na lekcje, potem jadła pośpiesznie śniadanie i do końca dnia się uczyła. Prawie z nikim się nie spotykała. Czasem zamieniła słowo z Ginny lub Harrym. Codziennie widywała w pokoju wspólnym Malfoya. Pomagała mu trochę z transmutacji, a on za to z astronomii. Tak mijały dni.
Pewnego dnia Hermiona szybko zerwała
się z łóżka i podskakując jak mała dziewczynka podeszła do okna. Był 19
września, jej urodziny. Z niecierpliwością czekała na sowy z prezentami. Mimo
iż skończyła właśnie 17 lat wciąż bardzo cieszyła się z prezentów. W szybę
zastukała pierwsza sowa, a za nią kilka innych. Wpuściła je do środka częstując
krakersikami. Zabrała paczuszkę od pierwszj sowy. Była od Harrego i dostała od
niego trzy tomy „ Władców Pierścieni „. Druga sowa była od Parvati. Otworzyła
średniej wielkości pakunek i jej oczom ukazała się śliczna bluzka z rękawem ¾ w
miętowym kolorze. Następne sowy były od Pani Weaslay, bliźniaków, rodziców,
Luny i Levander. Nagle do okna podleciały dwie wielkie sowy z ciemnymi piórami.
Wpuściła je. Jedna była od …Pansy? Od Pansy Parkinson? Tak pisało na kartce…
dziwne. Dostała od niej książkę o aurorach. Skąd ona wiedziała, że chciała
zostać w przyszłości aurorem? Druga , kruczoczarna sowa trzymała małe
pudełeczko z karteczką na której był podpisany Draco. Otworzyła go drżącymi
rękami, a jej oczom ukazał się piękny, srebrny naszyjnik z serduszkiem.
Wpatrywała się w niego jak w obrazek. Przerwało jej pukanie do drzwi. Dziewczyna
szybko i zwinnie podbiegła do drzwi i je otworzyła. Stała tam Ginny trzymająca
na rękach małego, puszystego, białego kotka w brązowe i rude łatki z kokardą na
szyi. Miał on wielkie niebieskie oczy i duży futrzasty ogon.- Mów mi Draco – powiedział i wziął ją na ręce - Co ten wieprzlej ci zrobił? – spojrzał na Hermionę z taką wielką czułością i troską, jakiej jeszcze nigdy nie widziała w jego oczach
- Gdzie mnie niesiesz? – powiedziała zachrypniętym głosem dziewczyna
- Do dormitorium
- Ale za chwilę mamy historię magii.. –jęknęła Hermiona przytulając się do piersi Malfoya. Chwila, chwila co ona właściwie robiła? Przytulała się do wro… ale tak, przecież mu wybaczyła. Zmienił się. Zmienił się na lepsze. Czuła się tak dobrze w jego umięśnionych ramionach. Nagle się ocknęła. Co ona wyprawia? Co jeśli Draco jest dla niej taki miły by tylko zaciągnąć ją do łóżka? Przecież połowa dziewczyn w Hogwarcie to jego byłe! A może.. a może tak nie jest?
- I co z tego? Chyba nie masz zamiaru być na lekcji w takim stanie!
Znaleźli się obok portretu śpiącego czarodzieja. Draco podszedł do niego i powiedział stanowczo
- Czekoladowy Budyń – niezadowolony nagłą pobudką portret niechętnie odsunął się ukazując przejście do pokoju wspólnego prefektów. Ślizgon delikatnie położył Hermionę na kanapie i poszedł do swojego dormitorium. Chwilę później wyszedł z niego trzymając w ręce dwa kubki z gorącą czekoladą. Jeden z nich podał Gryfonce.
- Dziękuję, nie wiem jak ci się odwdzięczyć – powiedziała obdarzając go bladym uśmiechem
- Tylko mi wybacz – spojrzał jej w oczy nieznacznie się zbliżając. W myślach trzymał kciuki, że zakopią topór wojenny i zostaną choćby przyjaciółmi. Lubił tą gryfonkę. Hermiona spojrzała w ziemię w zamyśleniu. Siedzieli tak pare minut, aż nagle brunetka podniosła wzrok.
- Tak – wyszeptała i przytuliła blondyna. Sama nie wiedziała czemu to robiła. Coś ją ciągnęło do Dracona, ale nie wiedziała co. Malfoy uśmiechnął się i wtulił twarz w jej pachnące włosy. Puściła go, a on upił trochę gorącego płynu z kubka. Jego wzrok wylądował na kilku siniakach i otarciach na jej ramionach. – Te siniaki to jego sprawka?
Hermiona patrzała w ziemię i nic nie mówiła. Przez jakieś dziesięć minut trwała niezręczna cisza.
- Tak – odpowiedziała niepewnie spoglądając mu w oczy. Nie widziała w nich zimna, nienawiści ani ironii. Było w nich ciepło i troska. – Jak szłam na obiad.. to złapał mnie za ramię i zaczął mieć do mnie pretensje, że byłam z tobą na błoniach. Chyba był zazdrosny..
- Jedyne co widziałem, to to jak chamsko rzucił tobą o ścianę i chciał odejść. – w oczach Draco pojawiły się niebezpieczne błyski. – Policzę się z nim. Jak można tak traktować dziewczynę?!
Znowu zapanowała cisza. Obydwoje byli pogrążeni w swoich myślach.
- Wiesz, zmieniłeś się – odezwała się w końcu Hermiona
Ślizgon spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. Przybliżył się do niej i dał kosmyk jej włosów za ucho. Dziewczyna zarumieniła się i spojrzała w podłogę.
- Co się tak rumienisz? – powiedział a na jego twarzy pojawił się kpiący uśmieszek
- Nie rumienię się. Może pójdę do swojego dormitorium, jestem zmęczona, a ty idź na lekcje.
Naprawdę była wyczerpana tym dniem, choć dopiero co się zaczął. Położyła się na łóżku i wtuliła twarz w poduszkę. Ciągle myślała o Ronie i o tym co jej zrobił. Nie, on już nie był jej przjacielem. Pomimo ich zerwania dziewczyna miała cichą nadzieję, że wszystko będzie tak jak dawniej. Ale nie mogłaby się przyjaźnić z kimś, kto jej nie wierzy i nie ufa. Myślał, że chodzi z Malfoyem. Bzdura! Owszem może i się zmienił, ale tak czy siak to Malfoy… Muszę o tym z kimś pogadać. Tak, najlepiej z Ginny.
Wstała z łóżka ocierając łzy i skierowała się do łazienki. Obmyła twarz, po czym wyszła z dormitorium i poszła do sowiarni. Wyciągnęła ze swojej kieszeni kawałek pergaminu i na nim napisała:
Kochana Ginny!
Koniecznie muszę z kimś porozmawiać. Proszę, przyjdź do mnie o 19:00 jeśli masz czas.
Twoja Miona
Podeszła do małej, szarej sówki i przywiązała jej liścik do nóżki.
- Do Ginny Weasley – szepnęła, a sówka odleciała. Wróciła do swojego dormitorium i czekała na przyjaciółkę.
***
Draco Malfoy szedł korytarzem do Wielkiej Sali wracając z zielarstwa rozmyślając o wydarzeniu na błoniach. Tak bardzo cieszył się, że Hermiona mu to przebaczyła. Gdy tylko zobaczył szczupłą sylwetkę z brązowymi włosami siadającą pod drzewem od razu do niej pobiegł. Wiedział, że to idealna chwila by ja przeprosić. Jego rozmyślanie przerwał krzyk dziewczyny. Bez namysłu pobiegł w stronę tego głosu. To co zobaczył go totalnie rozwcieczyło. Weasley rzucający zapłakaną Hermiona o ścianę, jak szmacianą lalką. Rudy odwrócił się i chciał odejść, ale Draco nie wytrzymał. Uderzył go z całej siły pięścią w twarz i podbiegł do dziewczyny. Ron trzymając swój skrwawiony, złamany nos uciekł na górę do dormitorium. Tchórzliwy dupek! Blondyn przytulił dziewczynę i zaniósł do ich pokoju wspólnego. Bardzo jej współczuł i gdy tylko zobaczył, siniaki na jej ramionach wezbrała się w nim wielka złość. Chciał zabić tego nędznego Weasleya! Wkrótce Gryfonka chciała iść do swojego dormitorium. Nie przeszkodził jej w tym. Poszedł na lekcję obmyślając plan zemsty.
***
Ktoś się zaczął dobijać do drzwi z pokoju wspólnego gryfonów. Hermiona wstała z łóżka i otworzyła przyjaciółce.
- Cześć! Chciałaś się spotkać. Stało się coś? Podobno Malfoy złamał Ronowi nos!- przyjaciółki usiadły wygodnie na kanapie przy kominku, a Hermiona przyniosła herbaty.
- Eh Ginny.. już ci wszystko mówie – opowiedziała przyjaciółce szczerze wszystko. Wiedziała, że nikomu tego nie powie i jej ufała. Znała wiele jej tajemnic, a ona jej. Były dla siebie jak siostry których nigdy nie miały.
- Jestem wściekła na Rona! Nie wiedziałam, że jest zdolny do czegoś takiego. Pewnie jest zazdrosny. – mówiła wściekła Ginny, a na jej twarzy oświetlonej blaskiem płomieni z kominka widać było złość – Wybaczyłaś Malfoyowi?!
- Tak. Może potem będę tego żałować.. ale jest nawet miły.
- Miona.. to jest Malfoy. Będziesz żałować. On jest nieobliczalny. A może to wszystko jakiś jego plan? Chce byś mu zaufała, a on to wykorzysta? Radzę ci uważac. Przepraszam, ale muszę już iść. Umówiłam się z Parvati, paa do jutra – przytuliła przyjaciółkę i wyszła z jej dormitorium. Co jeśli Ginny ma racje i to jest jakiś plan? Nie wiem, nie wiem..
Hermiona poczuła burczenie w brzuchu. Przebrała się w coś innego i poszła na kolacje. Usiadła i zaczęła jeść kanapki, ale wciąż czuła na sobie czyjś wzrok. Odwróciła się i zauważyła blond czuprynę uśmiechającą się do niej. Draco puścił jej oczko i wrócił do rozmowy z Zabinim. Odwróciła się i zaczęła przeżuwać po woli kanapkę.
- Cześć Miona – przysiadł się do niej Harry – Co to było na obiedzie? Ron jest wściekły na ciebie i Malfoya. Herm.. coś was łączy z Draco? On jest ślizgonem i byłym śmierciożercą.. wiem, że mu wybaczyłem, ale..
- Jedyne co nas łączy to wspólna łazienka. – powiedziała Hermiona patrząc na Złotego Chłopca – Nie, nie jesteśmy razem. Po prostu mu wybaczyłam, tak samo jak ty.
- Pokłóciłem się z Ronem. Serio, bardzo mi wstyd za niego. Ginny mi wszystko powiedziała, jak spotkałem ją z Parvati na korytarzu. Kazałem mu ciebie przeprosić, ale on swoje. Hermiona, ja zawsze będę przy tobie nie zważając na to z kim się zadajesz, czy z kim chodzisz, pamiętaj. Ty też zawsze byłaś przy mnie. Kiedy w czwartej klasie Ron mi nie wierzył i był na mnie zły, ty byłaś przy mnie. Kiedy szukaliśmy horkruksów, opuścił nas a ty zostałaś. Co prawda nie podoba mi się za bardzo wasza znajomość, ale pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję Harry. Jesteś prawdziwym przyjacielem – przytuliła się do Harrego. Szczęśliwa wróciła do swojego dormitorium i szybko zasnęła.
Nauczyciele zaczęli zadawać dużo prac domowych i mnóstwo sprawdzianów. Hermiona już prawie na nic nie miała czasu. Rano szła na lekcje, potem jadła pośpiesznie śniadanie i do końca dnia się uczyła. Prawie z nikim się nie spotykała. Czasem zamieniła słowo z Ginny lub Harrym. Codziennie widywała w pokoju wspólnym Malfoya. Pomagała mu trochę z transmutacji, a on za to z astronomii. Tak mijały dni.
- Wszystkiego najlepszego! – krzyknęła przyjaciółka przytulając Hermionę – To dla ciebie – podała jej zwierzątko – kiedyś mi mówiłaś, że chciałaś kota. On jest naprawdę sympatyczny! Nazywa się Wenus. – uśmiechnęła się szeroko do Gryfonki
- Jej! Dziękuję. Jaki on kochany! – jeszcze raz przytuliła się do rudej. – Siadaj, chcesz piwo kremowe?
- Nie, teraz muszę iść. Mogłabyś się spotkać tak za godzine przy pokoju życzeń? – powiedziała i uśmiechnęła się tajemniczo.
- Tak, jasne. To na razie!
- Paa!
Brunetka zamknęła drzwi i położyła kotka na łóżku. Szybko się ubrała i pobiegła do sklepu zoologicznego w hogsmade. Była prefektem naczelnym, więc mogła tam chodzić kiedy tylko chciała. Wbiegła do sklepiku, a mały dzwoneczek nad drzwiami cicho zadzwonił. Za ladą stała średniego wieku czarownica nucąca coś pod nosem i czytająca gazetę. Na dźwięk dzwonka od razu podniosła głowę i uśmiechnęła się do niej serdecznie.
- Dzień dobry, w czym panience pomóc?
- Poproszę miskę, karmę i leżysko dla kota. – Kobieta poszła na zaplecze.
Rzeczy po krzywołapie oddała swojej kuzynce. Nie myślała, że znowu będzie mieć kota. Oczywiście bardzo się ucieszyła, że dostała go od Ginny. Kochała te zwierzęta. Kiedy miała trzy latka jej tata przyniósł do domu małego, szarego kociaka. Od tamtej pory za nimi przepada. Potem przygarnęła jakiegoś dachowca, ale uciekł. W trzecim roku w Hogwarcie kupiła Krzywołapa, co spowodowało kłótnie między ją a Ronem. Obwiniał ją za to, że jej kot goni jego szczura i chce go zabić. Co ona miała z tym zrobić? Zamknąć w klatce i nie wypuszczać przez cały rok? Z reszta i tak Parszywek okazał się animagiem. Czarownica wyszła z zaplecza i niosła w rękach spory worek z karmą, dwie miski ; czerwoną i jasno niebieską oraz czerwono złote leżysko dla kota. Hermiona podziękowała i zapłaciła za to 5 galeonów. Wróciła pospiesznie do swojego dormitorium i rozłożyła w kącie rzeczy dla Wenus. Zabrała kotkę na kolana i zaczęła głaskać. Spojżala na zegarek; zostało jej pół godziny. Odłożyła kota na podłogę i nasypała karmy po czym przebrała się w coś innego. Weszła do łazienki, zrobiła lekki makijaż i splotła włosy w gruby warkocz, który zarzuciła na plecy. Założyła na szyję swój srebrny naszyjnik z serduszkiem od Dracona. Ubrała czarne trampki i wyszła na korytarz. Skierowała się w stronę Pokoju Życzeń. Miały się spotkać za pięć minut, ale Ginny już tam na nią czekała.
- Cześć Miona! Chodź – wskazała jej głową na na ścianę po czym zbliżyła się i pojawiły się wielkie, ciężkie, rzeźbione drzwi do Pokoju Życzeń. Weszły do środka, ale w pomieszczeniu było strasznie ciemno. Nagle zapaliło się światło i rozległo się głośne.
- Wszystkiego Najlepszego! – po czym tłum ludzi rzucił się w stronę dziewczyny. Cała sala była przyozdobiona balonami i serpentynami. Na ścianach widniały ich wspólne fotografie. Pod ścianą znajdował się wielki stół z przekąskami, a na nim fontanna z czekolady. Po prawej stronie był mały barek z alkoholem, a na suficie kula dyskotekowa. Wśród przyjaciół zebranych w pokoju nie było Rona. Hermiona zauważyła trzy wysokie postacie zmierzające ku niej. Byli to Draco i Pansy. Dlaczego Pansy przyszła na jej urodziny? To wysztko wygląda dziwnie.
- Wszystkiego Najlepszego w dniu urodzin Granger – powiedział Draco i uśmiechnął się do niej szczerze. – widzę, że doszedł naszyjnik – popatrzał na serduszko ddobiące jej dekold.
- Tak, jest naprawdę bardzo ładne. Dziękuję. Na pewno było drogie… nie musiałeś tego mi kupować. I tobie Pansy też dziękuję za książkę. Skąd wiedziałaś, że chce zostać aurorem? – spojrzała na nią pytająco unosząc prawą brew. Dziewczyna uśmiechnęła się. Hermiona nigdy nie widziała jak się uśmiecha. Jej czarne włosy były spięte w wysoki kucyk. Miała na sobie jeansy i niebieską koszulkę. Była troszkę wyższa od Hermiony.
- Nie wiedziałam co ci kupic, więc zapytałam się twojej rudowłosej przyjaciółki. Bardzo się zdziwiła, że ją o to pytam. – zaśmiała się szczerze i poszła do barku z alkoholami. Przyjęcie trwało w najlepsze. Każdy chciał z nią tańczyć. Harry, Ernie, Seamus, Harry, Neville, Dean, Neville i tak cały czas. Do tego dołączyło kilku puchonów I krukonów. Kiedy do Hermiony w końcu dobrał się Draco, nie wypuścił jej do końca przyjącia. Młody malfoy bardzo dobrze tańczył. Kiedy był mały rodzice zapisywali go na lekcje etykiety i tańca. Nagle zabrzmiała wolna melodia. Przytulili się do siebie. Goście ze zdziwieniem się na nich patrzyli. Chłopak przysunął dziewczynę jeszcze bliżej. Trzymał ręce na jej talii, a ona na jego ramionach. Kołysali się w rytm wolnej piosenki. Nie zwracali uwagi na innych, liczyli się tylko oni. Rozkoszowali się tą chwilą bliskości. Nagle piosenka się skończyła i zaczęły się szybkie rytmy. Nastało po nich jeszcze kilka piosenek i goście zaczęli się rozchodzić. Harry wyszedł jako ostatni nieufnie spoglądając na Malfoya.
- Kto to wszystko zorganizował? Nie spodziewałam się czegoś takiego…
- Był to pomysł twojej przyjaciółki wiewiórki i Chłopka-Który-Niestety-Przeżył. Ja załatwiłem alkohole, a Pansy pomogła przy dekoracjach.
- Pansy? O co jej chodzi? Przecież zawsze była dla mnie niemiła …
- Ona też chce się pogodzić. Próbuje to zrobić jakoś powoli, bo ślizgońska duma nie pozwala jej przeprosić. Ja ja przełamałem i przeprosiłem. – uśmiechnął się do dziewczyny podając drinka.
- Pogodzić? Czemu?
- Uważa, że jesteś sympatyczna.
- Nie jest zazdrosna? O to, że my też zaczęliśmy rozmawiać? Przeciez była twoja dziewczyną…
- Nie jest zazdrosna. Pansy jest moją przyjaciółką i jest szczęśliwa kiedy jestem szczęśliwy. Ona jest naprawdę mądra. Z nią miałem najdłuższy związek. Aż jeden i pół roku. Rozstaliśmy się, bo do siebie nie pasowaliśmy. Ona też tak myślała. – wypił zawartość kieliszka. – wracajmy już może do dormitorium
Dziewczyna nic nie odpowiedziała i bez słowa przedostali się do pokoju wspólnego. Pożegnali się krótko i położyli się spać.
Hermiona obudziła się z lekkim bólem głowy. Troche za dużo wczoraj wypiła. Wstała z łóżka tym samym zrzucając z siebie kota, który wdrapał się na jej łóżko kiedy spała. Prychnął i wrócił na swoje leżysko. Gryfonka wzięła szybki prysznic i się ubrała. Była niedziela, więc miała jutro lekcje. Zrobiła lekki makijaż, ubrała buty i wyszła ze swojego dormitorium.
Kiedy przechodziła korytarzem do biblioteki by odrobić pracę domową, zauważyła na tablicy ogłoszenie:
Dnia 22 X w sobotę o godzinie 16:00 odbędzie się wyjście do Hogsmade.
Z poważaniem profesor McGonagal
Ktoś stanął za Hermioną łapiąc ją w talii. Dziewczyna drgnęła i chciała się odwrócić kto to, ale ten ktoś trzymał ją mocno. Mocno, a za razem delikatnie.
- Idziesz do Hogsmade?- zapytał ją dobrze znany głos Malfoya.
- Tak – odpowiedziała wyrywając mu się i zadzierając głowę do góry, bo był o wiele od niej wyższy. Miał jakieś 190 cma ona zaledwie 168.
- Sama?
- Chyba poproszę Ginny, by poszła ze mną.
- To chodźmy razem – powiedział Draco patrząc w jej orzechowe oczy – Nie przyjmuje odmowy.
- Zwariowałeś? Inni pomyślą, że to randka! – Harmiona spojrzała na niego z oburzeniem – Szlama Hermiona Granger chodzi z arystokratą Draconem Malfoyem! – prychnęła
- Bo to będzie randka – zbliżył się – nie obchodzi mnie to co myślą inni – szepnął tuż przy jej ustach – będę czekać o 15:50 w pokoju wspólnym – uśmiechnął się do niej zalotnie i odszedł pozostawiając ją samą z myślami. Jutro idzie na randkę z Malfoyem.. cała szkoła już będzie miała o czym mówić. Chociaż w sumie, będzie mogła tym wkurzyć Rona. Chyba, że Draconowi tylko o to chodzi. By się zemścić.
Szła zamyślona i nagle na kogoś wpadła. Upadli na zimną posadzkę.
- Przepraszam to moja wina – odpowiedział dźwięczny głos. To był Blaise Zabini.
- Nie to ja przepraszam. Myślałam o niebieskich migdałach. – uśmiechnęła się do niego zbierając kartki w czym chłopak jej pomagał. Nic do niego nie miała, nigdy jej nie przezywał. Jeszcze ani razu nie rozmawiali.
- Blaise Zabini – wyszczerzył się do niej i podał rękę.
- Hermiona Granger – uśmiechnęła się Hermiona także mu podając rękę. Blaise był najlepszym przyjacielem Draco od wielu lat. Miał brązowe włosy i ciemną skórę. Wzrost miał podobny do Dracona i był równie przystojny. Kiedy przechodził obok nich wszystkie wzdychały.
- No, ja już muszę iść na trening quiddicha, pa – pożegnał się i poszedł posyłając dziewczynie ostatni uśmiech. Hermiona ułożyła kartki po czym pomaszerowała do bibloteki. Nie umiała się na niczym skupić.. pewnien blondyn cały czas siedział jej w głowie. Co ma ubrać na tą randke?
- Poproszę o pomoc Ginny. Tak, ona się na tym zna – pomyślała Gryfona kończąc esej z eliksirów. Już miała się brać do pisania wypracowania z zielarstwa, ale pech chciał by zostawiła podręcznik i notatki w szklarniach. Westchnęła i spakowała wszystkie książki. Niestety w drodze do szklarń spotkała w pewnym korytarzu plotergeista Irytka, największą zmorę woźnego Filcha. Trzymał w rękach wielki pistolet na wodę.
- Dzień doberek panno prefekt naczelna! Co pani powie na prysznic? Hihihi! – zaśmiał się duszek i spryskał ją wodą
Hermiona przetarła twarz i powiedziała
- Przestań natychmiast, bo zawołam Krwawego Barona! – Irytek zrobił kwaśną minę i odchodząc mamrotał pod nosem soczyste przekleństwa. Hermiona poszła w kompletnie inna stronę i weszła do szklarni. Nikogo tam nie spotkała, oprócz różnego rodzaju magicznych roślin. Nie miała zamiaru wracać do biblioteki. Wolała napisać pracę w swoim dormitorium.
Kiedy znalazła się przy nim, szepnęła hasło i ujawniło się przejście do pokoju wspólnego. Dracona nie było wiec weszła do swojego dormitorium i położyła się na łóżku na brzuchu. Myśląc jak zacząć wypracowanie zaczęła bawić się kosmykiem włosów.
Mandragora inaczej zwana dziwostrętem. Jest to roślina bulwiasta, o kształcie przypominającym człowieka. Panuje ogólna opinia że mandragora…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz