Kolejny rozdział :) zachęcam do komentowania :D
Chłopak, a może raczej mężczyzna o stalowoszarych
oczach przechadzał się po błoniach. Poda nie była deszczowa, ale na niebie
sunęły leniwie duże obłoki. Wiał lekki wiaterek targający jego platynowymi
włosami. Podszedł do brzegu jeziora, w którym raz po raz wyłaniała się
olbrzymia kałamarnica i usiadł na kamieniu z jednej strony porośniętym mchem.
Ukrył twarz w swoich bladych dłoniach pogrążając się w myślach.
- Właśnie zaprosiłem na randkę Granger. Co ja zrobiłem? Moja dotychczasowa
reputacja legnie w gruzach! No ale tak, powiedziałem, że nie obchodzi mnie to
co myślą inni. Czuję do niej to, co do żadnej innej dziewczyny. Kiedy patrzę w
jej oczy, robi mi się ciepło, a gdy jej dotknę czuję przyjemny dreszcz. Chce
spędzać z nią czas, nieważne co będziemy robić. Czy milczeć, czy się uczyć. Ojciec
siedzi w Azkabanie, więc nie mam co się martwić brakiem akceptacji z jego
strony. Matka chce tylko tego bym był szczęśliwy. Choćby nie wiem co, musi być
moja! – z rozmyśleń wyrwał go dobrze mu znajomy głos.
- Witaj stary! Coś się stało, Smoku? – Blaise usiadł obok Dracona
- Nic się nie stało. Po prostu lubię sobie posiedzieć w samotności, Diable. –
skłamał Malfoy. A może powinienen powiedzieć mu o wszystkim? Byli już
przyjaciółmi jakieś 14 lat. Zabini rozumiał go jak nikt inny i zawsze we
wszystkim wspierał. To on znał jego wszystkie sekrety i ufał mu.
- Przecież widzę, że coś cię trapi. Nie kłam. – odpowiedział Diabeł uważnie się
przyglądając przyjacielowi.
- Ehh.. Dobra, opowiem ci. Tylko się nie śmiej! Obiecaj, że nikomu tego nie
powiesz
- oh no opowiadaj! Nie ufasz przyjacielowi?
- Blaise, obiecaj.
- No dobra. Ja Blaise Zabini uroczyście przysięgam, że nikomu nie powiem,
choćbym był torturowany cruciatusem, siekany na kawałki, szantażowany bądź
cokolwiek innego, tego co teraz powie mi mój najlepszy i najwierniejszy
przyjaciel Smok. Obiecuję na moje siedem lat nauki w Hogwarcie i na mój
wspaniały urok osobisty.
- Urok osobisty, śmieszne! – parsknął śmiechem Draco – No to tak.. – i
powiedział mu wszystko co czuje do Hermiony oraz to, że się z nią jutro umówił
na randkę.
Zabini spojrzał na niego, wielkimi jak galeony oczami. Nie mógł uwierzyć, że
Draco Malfoy zakochał się w szlamie.
- Serio? – spytał z niedowierzaniem – W Hermionie? Przecież całe siedem lat
nienawidziliście się! Myślałem…
- Ty lepiej nie myśl. Granger mi wybaczyła.
- Myślałem, że.. no ona nie jest czystej krwi! Oczywiście z wyglądu jest badzo
ładna.. Te orzechowe, ciepłe oczy i wspaniała figura. Na dodatek nie jest, jak
te puste chichoczące idiotki. Jest inteligentna.
- Po wojnie status krwi nie ma znaczenia. I tak, jest naprawdę ładna i mądra. –
Draco zapatrzył się w jeden punkt, a Blaise przyglądał mu się z trudem
powstrzymując śmiech.
- Zakochałeś się! Smok się zakochał! – krzykną i zaczął się śmiać
- Nie zakochałem! To pewnie tylko zauroczenie i za jakiś czas minie. –
odpowiedział poważnie Malfoy, przyglądając się turlającemu się po ziemi
przyjacielowi.
- Oj, coś nie sądze! – powiedział Zabini wstając do pionu i otrzepując się z
trawy. – No, no zobaczymy jak to się jeszcze rozkręci, a teraz chodźmy do zamku
bo za chwile zacznie lać. Idziemy do twojego dormitorium napić się ognistej
whisky jako toast za twoją miłość!
- Diable jesteś rąbnięty. Mówiłem ci, ja się nie zakocha.. – Blaise nie dał mu
dokończyć, bo pociągną go mocno za rękę w stronę Hogwartu.
Była godzina 3:28 w nocy. Wszyscy uczniowie smacznie spali szczelnie
przykrywając się kołdrą, bo noc była zimna. Wszyscy, oprócz pewniej dziewczyny
leżącej na plecach i wpatrującej się tępo w ciemno czerwone płótno zawieszone
nad łóżkiem. W końcu jutro sobota i będzie mogła spać do której chce. Hermiona
chciała zasnąć, ale nie pozwalały jej na to obawy przed jutrzejszym spotkaniem
z Draconem. Co jeśli nie będą mieli o czym rozmawiać? Co pomyślą jej
przyjaciele? W pokoju wspólnym, potrafili godzinami ze sobą rozmawiać. Co
prawda dogadując sobie co jakiś czas, ale tak by siebie nie skrzywdzić. Gdzie
taki arystkokrata ją zaprowadzi? Do jakieś wykwintnej restauracji w której nie
będzie jej nawet stać na szklanke wody? W jakich miejscach jadają takie osoby…
Godzinę potem Gryfonka zasnęła niespokojnym snem. Nic jej się nie śniło. Kotka
wyszła ze swojego legowiska i wygodnie usadowiła się mrucząc obok dziewczyny.
Często to robiła. Hermiona spała tak pare godzin. Nagle obudził ją czyiś głos i
delikatne szarpanie ramienia. Miała wrażenie, że dopiero co zasnęła.
Przewróciła się na brzuch zakrywają głowię poduszką.
- Hermiona, nie żartuj sobie! – usłyszała drżący głos przyjaciółki – Wstawaj!
Harry jest w skrzydle szpitalnym!
Na te słowa Hermiona wyskoczyła z łóżka jak oparzona zrzucając z siebie tym
samym oburzonego kota. Myślała, że Ginny weszła do jej dormitorium by ją
obudzić na śniadanie. Często tu wchodziła bez pytania, odkąd Gryfonka podała
jej hasło do swojego pokoju.
- C-co mu się stało? – zapytała brązowowłosa patrząc na przyjaciółkę wielkimi
oczami. Spojrzała na zegarek. Była 11:14, no trochę sobie pospała. Wenus
prychając obrażona obróciła się do niej tyłem i położyła na swoim legowisku.
- Wcześnie rano Harry pokłócił się o coś bardzo z Ronem. Strasznie na siebie
wrzeszczeli w pokoju wspólnym, dziwne, że się nie obudziłaś. Wybiegli na błonia
i zaczęli ciskać w siebie zaklęciami. Pojedynek wkrótce przeniósł się na most i
Ron trafił Harrego drętwotą, a ten spadł do lodowatej wody. Ron od razu za nim
wskoczył, ale Harry jest w fatalnym stanie. Jeszcze chwila pod wodą i by się to
gorzej skończyło. Co to był za dziecinny pomysł z tym pojedynkiem! Tak bardzo
się martwię o Harrego… - Hermiona słuchała tego wszystkiego z niedowierzaniem.
Jak Ron mogł być tak głupi?! Z resztą Harry też nie zostaje bez winy. Ciekawe o
co im poszło.. ale teraz to nie ważne, teraz trzaba czym prędzej iść do
skrzydła szpitalnego. Miona wybiegła z dormitorium w piżamie w misie z
nieuczesanymi włosami. Pędziła w stronę skrzydła szybko jak tylko mogła, a za
nią biegła Ginny. Otworzyła z impetem drzwi i rozejrzała się po Sali. Jedno
łóżko było zasłonięte parawanem. Niepewnie do niego podeszła i odchyliła
zasłone. Leżał tam blady, nieprzytomny Harry wyglądający jakby był martwy. Miał
sine usta, a jeszcze mokre kosmyki włosów padały mu na zamknęte oczy. Przy nim
siedział Ron z twarzą ukrytą w rękach. Wiedział, że dziewczyny tu przyszły, ale
nie miał odwagi spojrzeć im w oczy. Hermiona usiadła na skraju łóżka łapiąc za
rękę Harrego i delikatnie ją głądząc. Obok niej usiadła zapłakana przyjaciółka.
Brązowowłosa objęła ją ramieniem , a ta położyła na niej głowę. Nie mogła
spojrzeć na Rona. Siedzieli tam, jakieś pół godziny gdy podeszła do nich pani
Pomfrey.
- Przepraszam, ale musicie wyjść. Muszę dać Harremu eliksiry. Przyjdźcie jutro.
– powiedziała im, a wszyscy niechętnie wstali i skierowali się do drzwi nie
odzywając się do siebie. Hermiona wciąż obejmowała Ginny, a Ron patrzał w
podłogę. Szli tak razem aż do pokoju wspólnego Gryffindoru, gdzie rudzielec
poszedł na górę do swojego pokoju, a dziewczyny do dormitorium Hermiony. Gdy
przeszły przez krótki korytarzyk znalazły się w pokoju wspólnym prefektów
naczelnych w którym siedzieli Draco i Zabini w najlepsze się śmiejąc. Gdy tylko
zauważyli przygnębione dziewczyny, zamilki. Draco wpatrywał się w nie z
zawieszoną w powietrzu ręką ze szklaną bursztynowego płynu. Hermiona spojrzała na
nich smutno i wprowadziła Ginny do swojego pokoju posądzając ją na łóżku.
Przyjaciółka od razu wtuliła twarz w poduszkę brązowowłosej.
Gryfonka położyła się obok niej i pocieszała głaszcząc po głowie.
- Gin.. wszystko będzie dobrze. Harry na pewno wyzdrowieje. Tyle już przecież
przeżył! Nie martw się.
- Prze-przepraszam – powiedziała ochrypniętym głosem – po prostu bardzo mi na
nim zależy.
- Wiem Ginny. Za chwilę wrócę, tylko powiem Malfoyowi, że nie mogę się spotkać.
– na te słowa przyjaciółka od razu oderwała głowę od poduszki zostawiając na
niej czarne ślady po tuszu do rzęs.
- Co?! Nie możesz! Nie pozwalam! Tak bardzo się cieszyłaś, musisz iść!
- Nie mogę cie tak zostawić.. – odpowiedziała podając Ginny chusteczkę
- Już się lepiej czuję. Mamy dwie godziny, chodź pomogę ci się uczesać i
pomalować. Nie sprzeciwiaj mi się! – powiedziała wycierając zaschnięte łzy
zmieszane z tuszem z twarzy.
- Ginny jesteś wspaniała! – krzyknęła Hermiona przytulając przyjaciółkę.
Rudowłosa spojrzała na poduszkę na której zostały ślady po jej tuszu i już
chciała coś powiedzieć, ale Gryfonka jej przerwała
- Nie martw się, jedno zaklęcie i po sprawie. – uśmiechnęła się promiennie.
W czasie, kiedy Hermiona poszła wziąć prysznic Ginny szukała w jej szafie czego
odpowiedniego. W końcu znalazła śliczną, brzoskwiniową sukienkę i szpilki w tym
samym kolorze. Kiedy Gryfonka wysuszyła włosy ubrała na siebie to co wybrała
Ginny. Wyglądała w tym pięknie. Idealnie dopasowana sukienka z falbankami na
dole sprawiała, że dziewczyna wyglądała w niej jeszcze szczuplej niż naprawdę.
Kreacja była prosta, bez zbędnych dodatków, delikatka. Przyjaciółka spierała
się, że do tego stroju pasują spięte włosy, a Hermiona, że rozpuszczone. W
końcu Ginny zrobiła jej ślicznego koka, a z przodu swobodnie zwisał jeden
loczek. Brązowowłosa stanęła przed lustrem i zrobiła delikatny makijaż uwydatniający
jej pełne, malinowe usta i duże, orzechowe oczy. Końcowy efekt był świetny.
- No to, powodzenia Miona! – powiedziała Ginni i przytuliła przyjaciółkę.
Hermiona zrobiła kilka wdechów, po czym wyszła do pokoju wspólnego. Draco już
tam na nią czekał, w idealnie pasującej do jego oczu niebieskiej koszuli i czarnych
spodniach. W ręku trzymał bukiet białych róż. Wyglądał niezwykle przystojnie.
Włosy miał postawione na żelu. Bardzo się denerwował tym spotkaniem, a jeszcze
pardziej po tym co widziłał. Myślał, że dziewczyna nie przyjdzie. Ale gdy tylko
ją zobaczył w drzwiach na jego twarzy pojawiła się wyraźna ulga.
- Pięknie wyglądasz – powiedział podchodząc do niej i wręczając kwiaty.
- Jeju, skąd wiedziałeś, że kocham białe róże? – przytuliła się do Malfoya.
Chłopak się tego nie spodziewał i drgnął.
- Mam swoje sposoby. – uśmiechnął się tajemniczo i pocałował ją w czubek głowy.
– To chodźmy.
No to teraz się zaczyna!
OdpowiedzUsuńHarry i Ron pojedynkują się! Ginny załamana! A Draco wychodzi na randkę ze śliczną Hermioną! Rozdział jest jeszcze lepszy niż się spodziewałam!
Ale zasmuciła mnie ta walka...
Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni!
Czytam i nie wierze! Świetnie !!! ♥
OdpowiedzUsuń