- Hermiona!
Wstawaj, za godzine mamy być na King’s Cross!- mówiła Ginny, próbując obudzić
przyjaciółkę- Mionka!
- Już wstaje, wstaje – przeciągnęła się leniwie na łóżku i wstała- Idź na dół,
ja za chwile do Ciebie dojde.
- Dobra, bądź za maks 20 minut!
Hermiona skierowała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic, ubrała się w
czarne, krótkie spodenki i koszulę w kratę z krótkim rękawkiem. Użyła zaklęcia
zmniejszającego na swoich walizkach, by nie zajmowały tyle miejsca i zeszła na
dół na śniadanie.
- Cześć Herm – przywitał się Harry
- Cześć
Zrobiła sobie kanapke z dżemem. Usiadła na krześle i zaczęła czytać proroka
codziennego. Jak zwykle wypisywali w nim bzdury. Nawet się nie zorientowała gdy
do pokoju wszedł Ron.
- Cześć. – powiedział do Harrego, spoglądając sucho na brunetke. Hermiona
obdarzyła go jedynie pogardliwym spojrzeniem i wyszła na zewnątrz. Pan Weasley
wsadzał już walizki do bagażnika. Brunetce przed tuż przed nogami przebiegł
gnom, co spowodowało, że dziewczyna zachwiała się i upuściła pomniejszone
bagaże. Artur Weasley szybko pomógł jej je pozbierać i wsadził je do bagażnika swojego
magicznego samochodu. Po nieszczęsnym wypadku w drugiej klasie przez Harrego i
Rona pojazd był w opłakanym stanie. Na szczęście udało się go odnaleźć i
naprawić. Teraz działał bez zarzutów, jedyne co to zostały dwa wgniecenia na
masce, których nie dało się usunąć.
- Oo! Pomniejszyłaś je, sprytnie! -
Pochwalił dziewczyne ojciec Rona
Gryfonka jedynie się uśmiechnęła i wsiadła do samochodu obok Ginny. Chwile później
dosiadł się jeszcze Harry i Ron. Na szczęście obok Miony usiadł wybraniec. Przez całą droge Ginny,
Hermiona i Harry śmiali się i żartowali. Tylko Ron siedział naburmuszony i
patrzał na widoki za oknem.
Znaleźli się na peronie 9 i ¾. Wsadzili swoje walizki do Ekspresu Hogwart i
szukali wolnego miejsca.
Harry i Ron usiedli w jednym przedziale. Brązowowłosa nie chciała siedzieć z
rudzielcem, więc wraz z Ginny usiadły razem z Nevillem i Luną. Świetnie się
razem bawili przez całą drogę. Żartowali, jedli czekoladowe żaby i fasolki
wszystkich smaków. Luna poszła dokupić jeszcze po ciastka dyniowe. W przedziale
Harrego i Rona było cicho. Prawie wcale nie rozmawiali. Widać było, że
Wybraniec chętnie by się przesiadł, ale tego nie zrobił. Ron był jego
przyjacielem.
- Prosimy o założenie szat, za chwilę będziemy w Hogwarcie. – Rozległ się dźwięczny
głos z głośników.
Hermiona ubrała swoją czarną szatę i poszła przejść się po pociągu. Nagle
zaczął zwalniać i się zatrzymał. Jako prefekt miała wychodzić ostatnia, więc
patrzała po przedziałach czy ktoś jeszcze nie został. Nagle usłyszała za sobą ironiczny
i znienawidzony głos
- Cześć Granger – Draco stanął za nią przyglądając jej się
Hermiona nic nie odpowiedziała.
- Widziałem jak wiewiór się na Ciebie wydzierał - powiedział opierając się o drzwi przedziału.
- Tak i to z twojego powodu! –wysyczała Hermiona odwracając się w jego strone i
patrząc mu w oczy. Musiała spojrzeć w górę. Bardzo się zmienił od czasu bitwy o
Hogwart. Był naprawdę przystojny. Co ja wygaduję?! Przystojny?! – skarciła się
w duchu Hermiona – Nie, nie! On jest moim wrogiem nr 1 i go nienawidzę! Jakie ma
piękne stalowoszare oczy… Nie! Chwila ja myśle przecież o MALFOYU! O tej
wrednej, tlenionej fretce, która raniła mnie przez siedem lat! Raniła mnie i
moich przyjaciół.
- Z mojego powodu? – powiedział Draco uśmiechając się złośliwie. Patrzał na
Gryfonkę.. Tak bardzo się zmieniła. Miała piękne orzechowe oczy, które patrzyły
teraz na niego ze złością. Podobała mu się. Ale to przecież szlama! Co z tego..
od czasu kiedy Voldemort nie żyje status krwi nie ma znaczenia.
- Tak! – powiedziała ze złością
Draco już chciał coś powiedzieć, ale przerwał im Blaise Zabini
- No, no. Wyjdziecie kiedyś z tego pociągu? McSztywna was wzywa. Macie przyjść
do niej po uczcie. Hasło to ‘ tańczące druzgotki ‘ – Powiedział uśmiechając się do nich
Hermiona spojrzała na Dracona morderczym spojrzeniem, po czym odwróciła się na
pięcie i wyszła pospiesznie z pociągu zmierzając w stronę Hogwartu. Malfoy
pobiegł za nią. Weszli razem do Wielkiej Sali kierując się w dwie różne strony.
Hermiona usiadła obok Ginny, a Draco obok Zabiniego. Do brunetki dosiadła się
jeszcze Parvati Patil świergocząc o swoich wakacjach jakie spędziła nad morzem.
Kiedy dyrektor Hogwartu Minerwa McGinagal wstała cała sala ucichła. Przysunęła
sobie do ust mikrofon.
- Witam wszystkich! Własnie zaczął się kolejny rok nauki w szkole magii i
czarodziejstwa! Prefektami naczelnymi w tym roku zostają Hermiona Granger z
Gryffindoru – wszyscy gryfoni wstali i zaczęli klaskać – oraz Draco Malfoy ze
Slytherinu! – tutaj gryfonom zrzedły miny, a ślizgoni zaczęli wiwatować. – Czas
na ceremonię przydzielenia do domów pierwszoroczniaków! – Grupa 11-letnich dzieci
zebrała się spłoszona tam gdzie im kazał Hagrid. Następnie posadzona na wysokim
stołku tiara przydziału zaczęła śpiewać pieśń. W każdym roku śpiewała inną.
Kiedy skończyła śpiewać, uczniowie zostali wywoływani w kolejności
alfabetycznej. Amelia Bethbooh została przydzielona do Ravenclawu. Brian Gattom
do Slytherinu, nad Lili Patil tiara się zaczęła zastanawiać. W sali zrobił się
szum. Wszyscy patrzeli na Parvati i Padmę, a te trzymały kciuki i uśmiechały
się do siostry. Nikt nie wiedział, że miały jeszcze jakieś rodzeństwo. Nagle
tiara krzyknęła na cały głos Gryffindor! Parvati krzyknęła ze szczęścia i
podbiegła do dziewczynki. Lili miała ciemne włosy zaplecione w grubego warkocza
do pasa i prawie czarne, duże oczy. Przypominała trochę siostrę. Padma z trochę
zawiedzioną miną patrzała na stół gryfonów. Chciała, by siostra poszła do
Ravenclawu. Ceremonia nadal trwała i ok jeszcze 12 uczniów zostało
przydzielonych do Gryffindoru. Dyrektorka klasnęła w dłonie, a na czterech
stołach pojawiło się mnóstwo dobrego jedzenia. Ron jak zwykle zaczął się
obżerać jak prosię, ale Hermiona tego nie skomentowała. Parvati tłumaczyła
zawzięcie młodszej siostrze jak użyć poprawnie zaklęcia Vingardium Leviosa, a
Ginny rozmawiała z Harrym o quiddichu. Kiedy uczta się skończyła; Hermiona jako
prefekt naczelny zaprowadziła pierwszoroczniaków do swoich dormitoriów i
wszstko wytłumaczyła. Kiedy wszyscy weszli do swoich pokoi, skierowała się w
stronę gabinetu dyrektorki. Na korytarzach paliły się wielkie pochodnie.
Usłyszała za sobą kroki i nie musiała się domyślać czyje one są.
- Tańczące Druzgotki – podała hasło, a posąg się odsunął ukazując gabinet
profesor McGonagal.
Weszła do pokoju i usiadła na krześle przed biurkiem profesorki, a obok niej wygodnie
rozsiadł się wysoki chłopak o platynowych włosach.
- Dzień Dobry. Jak wiecie jesteście prefektami naczelnymi. Wasze dormitoria
będą złączone pokojem wspólnym i będziecie mieć wspólną łazienkę prefektów
naczelnych. Oczywiście w waszych pokojach będą prywatne toaletki z prysznicem. Będziecie mogli dać hasło do waszego
dormitorium.
- Co?! Ja z nim nie będę miała wspólnej łazienki! – oburzyła się Hermiona
- Nie będę dzielił pokoju z tą szlamą!
- A ja z tym kretynem!
- Jak mnie nazwałaś?!
- Tak jak słyszałeś, tleniona fretko!
- CISZA! Macie się natychmiast uspokoić, inaczej odejmę waszym domom punkty!
Hermiona nigdy nie widziała profesorki w takim stanie. Ręce jej się trzęsły ze
złości, a twarz miała purpurową. Patrzała na nich ze wściekłością. Od początku
wiedziała, że tak to się skończy. Ślizgon i gryfonka.. jak pies z kotem. Ale
myślała, że może kiedyś zakopią topór wojenny i będą żyć w zgodzie.
- Przepraszam.. – powiedziała cicho Hermiona
Draco nie odezwał się ani słowem. Ah tak, no bo przecież Malfoyowie nigdy nie
przepraszają.
- Wredny, głupi pacan! Dlaczego muszę z nim dzielić pokój wspólny i łazienkę?
Nienawidzę go! – Myślała Hermiona zaciskając zęby ze złości. Tyle lat wzajemnej
nienawiści, a mają mieszkać razem! Przynajmniej będę mogła założyć hasło na
sypialnię. To będzie najgorszy rok nauki w tej szkole! Nie dość, że Dumbledore
nie żyje to jeszcze tyle się w tej szkole pozmieniało! Nowi nauczyciele.. Bez
starego dyrektora, Hogwart to nie to samo co kiedyś. Nie było tu już tej miłej
i ciepłej atmosfery. Owszem lubiła McGonagal, ale wolała starego dyrektora.
- Chodźcie, pokażę wam gdzie znajduje się wasze dormitorium. Jest ono złączone
z pokojem wspólnym Gryffindoru i Slytherinu.
Szli za McGonagal korytarzami oświetlonymi pochodniami na siódme piętro. Nagle
zatrzymali się przed portretem jakiegoś czarodzieja.
- Hasło to Czekoladowe Żaby. Oczywiście możecie je zmienić. Czekoladowe Żaby. –
powiedziała stanowczo, a czarodziej odskoczył w bok i ukazał przejście. Draco i
Hermiona weszli do pokoju.
Królowały w nim barwy Gryffindoru i Slitherinu. Pokój wspólny był duży. Po
prawej stronie znajdowała się kanapa, dwa fotele ( czerwono złoty i srebrno
zielony ), stolik a przed nim kominek. Z jednej strony pokoju znajdowało się
godło Slitherinu, a z drugiej Gryffindoru. Pod nimi znajdowały się drzwi prowadzące
do pokojów wspólnych tych domów. Na podłodze leżał miękki, zielono czerwony
dywan. Całe pomieszczenie było gustowne i pełne przepychu. Na suficie wisiał
piękny, kryształowy żyrandol.
Draco uśmiechnął się do Hermiony ironicznie, po czym wszedł do swojego
dormitorium. Hermiona zrobiła to samo. Stanęła jak wryta na progu. Pokój był
bardzo ładny i duży. Królowała w nim przygaszona czerwień i złoty. Meble były
wykonane z ciemnego drewna. Między dwoma oknami stało szerokie łóżko z ciemno
czerwonym baldachimem ze złotymi frędzelkami. Oczywiście nad nim wisiało godło
Gryffindoru. Na szafce nocnej stała lampka o tych samych kolorach co baldachim.
Pomieszczenie robiło naprawdę duże wrażenie. Tak samo wyglądał pokój Draco,
tyle że zamiast kolorów gryffindoru były barwy slitherinu. Bagaże już czekały
na Hermione przy łóżku. Dziewczyna padła na łóżko i westchnęła.
- Trzeba będzie założyć jakieś hasło. – myślała – nie mogę pozwolić, by ten
niedoszły arystokarata wchodził do mojego pokoju. Tak! Wiem jakie hasło. Wstała
z łóżka i podeszła do drzwi rzucając jakieś zaklęcie, a w myślach mówiąc ‘
godryk gryffindor’ . Zapowiada się siódmy rok nauki w Hogwarcie w towarzystwie
Malfoya. Super. To jej się nawet nie śniło.
Zabrała ręcznik i udała się do pokoju wspólnego. Wyczarowała drzwi do łazienki
prefektów. To co zobaczyła zrobiło na niej wrażenie.
W łazience prefektów wszystko było wykonane z marmuru.
Pośrodku znajdował się duży, prostokątny basen, wpuszczony w podłogę. Z jego
ścianek sterczało sto złotych kranów, każdy z klejnotem o innej barwie
osadzonym pośrodku rączki. W oknach wisiały białe, płócienne zasłony. Na
ścianie wisiał obraz złotowłosej syreny. Po prawej stronie było jacuzzi, a po
lewej umywalka.
Hermiona odkręciła wszytkie kraniki i wlała kilka olejków. Najwięcej o zapachu
konwalii, bo je kochała. Basen napełnił się w zaledwie dwie minuty. Wokół
rozlegał się cudowny zapach olejków. Powoli zanurzała się w idealnie ciepłej
wodzie. Znajdowała się w nim dosyć duża warstwa piany. Oparła ramiona przy
brzegu i zamknęła oczy rozkoszując się tą chwilą. Nagle przerwał jej głos
- No proszę, proszę. Kogo my tutaj mamy.
Więc tak rozdział jest spoko tylko jest dużo błędów: przede wszystkim powtórzeń, literówek i tego typu spraw. Są jakieś inne niedociągnięcia ale ogólnie wszystko jest dobrze napisane i fajnie się to czyta. W tekście widać dużo zapału do Harrego Pottera więc to jest kolejny plus dla tego tekstu.
OdpowiedzUsuń