niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 6

Kolejny rozdział :) zachęcam do komentowania :D


Chłopak, a może raczej mężczyzna o stalowoszarych oczach przechadzał się po błoniach. Poda nie była deszczowa, ale na niebie sunęły leniwie duże obłoki. Wiał lekki wiaterek targający jego platynowymi włosami. Podszedł do brzegu jeziora, w którym raz po raz wyłaniała się olbrzymia kałamarnica i usiadł na kamieniu z jednej strony porośniętym mchem. Ukrył twarz w swoich bladych dłoniach pogrążając się w myślach.
- Właśnie zaprosiłem na randkę Granger. Co ja zrobiłem? Moja dotychczasowa reputacja legnie w gruzach! No ale tak, powiedziałem, że nie obchodzi mnie to co myślą inni. Czuję do niej to, co do żadnej innej dziewczyny. Kiedy patrzę w jej oczy, robi mi się ciepło, a gdy jej dotknę czuję przyjemny dreszcz. Chce spędzać z nią czas, nieważne co będziemy robić. Czy milczeć, czy się uczyć. Ojciec siedzi w Azkabanie, więc nie mam co się martwić brakiem akceptacji z jego strony. Matka chce tylko tego bym był szczęśliwy. Choćby nie wiem co, musi być moja! – z rozmyśleń wyrwał go dobrze mu znajomy głos.
- Witaj stary! Coś się stało, Smoku? – Blaise usiadł obok Dracona
- Nic się nie stało. Po prostu lubię sobie posiedzieć w samotności, Diable. – skłamał Malfoy. A może powinienen powiedzieć mu o wszystkim? Byli już przyjaciółmi jakieś 14 lat. Zabini rozumiał go jak nikt inny i zawsze we wszystkim wspierał. To on znał jego wszystkie sekrety i ufał mu.
- Przecież widzę, że coś cię trapi. Nie kłam. – odpowiedział Diabeł uważnie się przyglądając przyjacielowi.
- Ehh.. Dobra, opowiem ci. Tylko się nie śmiej! Obiecaj, że nikomu tego nie powiesz
- oh no opowiadaj! Nie ufasz przyjacielowi?
- Blaise, obiecaj.
- No dobra. Ja Blaise Zabini uroczyście przysięgam, że nikomu nie powiem, choćbym był torturowany cruciatusem, siekany na kawałki, szantażowany bądź cokolwiek innego, tego co teraz powie mi mój najlepszy i najwierniejszy przyjaciel Smok. Obiecuję na moje siedem lat nauki w Hogwarcie i na mój wspaniały urok osobisty.
- Urok osobisty, śmieszne! – parsknął śmiechem Draco – No to tak.. – i powiedział mu wszystko co czuje do Hermiony oraz to, że się z nią jutro umówił na randkę.
Zabini spojrzał na niego, wielkimi jak galeony oczami. Nie mógł uwierzyć, że Draco Malfoy zakochał się w szlamie.
- Serio? – spytał z niedowierzaniem – W Hermionie? Przecież całe siedem lat nienawidziliście się! Myślałem…
- Ty lepiej nie myśl. Granger mi wybaczyła.
- Myślałem, że.. no ona nie jest czystej krwi! Oczywiście z wyglądu jest badzo ładna.. Te orzechowe, ciepłe oczy i wspaniała figura. Na dodatek nie jest, jak te puste chichoczące idiotki. Jest inteligentna.
- Po wojnie status krwi nie ma znaczenia. I tak, jest naprawdę ładna i mądra. – Draco zapatrzył się w jeden punkt, a Blaise przyglądał mu się z trudem powstrzymując śmiech.
- Zakochałeś się! Smok się zakochał! – krzykną i zaczął się śmiać
- Nie zakochałem! To pewnie tylko zauroczenie i za jakiś czas minie. – odpowiedział poważnie Malfoy, przyglądając się turlającemu się po ziemi przyjacielowi.
- Oj, coś nie sądze! – powiedział Zabini wstając do pionu i otrzepując się z trawy. – No, no zobaczymy jak to się jeszcze rozkręci, a teraz chodźmy do zamku bo za chwile zacznie lać. Idziemy do twojego dormitorium napić się ognistej whisky jako toast za twoją miłość!
- Diable jesteś rąbnięty. Mówiłem ci, ja się nie zakocha.. – Blaise nie dał mu dokończyć, bo pociągną go mocno za rękę w stronę Hogwartu.


Była godzina 3:28 w nocy. Wszyscy uczniowie smacznie spali szczelnie przykrywając się kołdrą, bo noc była zimna. Wszyscy, oprócz pewniej dziewczyny leżącej na plecach i wpatrującej się tępo w ciemno czerwone płótno zawieszone nad łóżkiem. W końcu jutro sobota i będzie mogła spać do której chce. Hermiona chciała zasnąć, ale nie pozwalały jej na to obawy przed jutrzejszym spotkaniem z Draconem. Co jeśli nie będą mieli o czym rozmawiać? Co pomyślą jej przyjaciele? W pokoju wspólnym, potrafili godzinami ze sobą rozmawiać. Co prawda dogadując sobie co jakiś czas, ale tak by siebie nie skrzywdzić. Gdzie taki arystkokrata ją zaprowadzi? Do jakieś wykwintnej restauracji w której nie będzie jej nawet stać na szklanke wody? W jakich miejscach jadają takie osoby…
Godzinę potem Gryfonka zasnęła niespokojnym snem. Nic jej się nie śniło. Kotka wyszła ze swojego legowiska i wygodnie usadowiła się mrucząc obok dziewczyny. Często to robiła. Hermiona spała tak pare godzin. Nagle obudził ją czyiś głos i delikatne szarpanie ramienia. Miała wrażenie, że dopiero co zasnęła. Przewróciła się na brzuch zakrywają głowię poduszką.
- Hermiona, nie żartuj sobie! – usłyszała drżący głos przyjaciółki – Wstawaj! Harry jest w skrzydle szpitalnym!
Na te słowa Hermiona wyskoczyła z łóżka jak oparzona zrzucając z siebie tym samym oburzonego kota. Myślała, że Ginny weszła do jej dormitorium by ją obudzić na śniadanie. Często tu wchodziła bez pytania, odkąd Gryfonka podała jej hasło do swojego pokoju.
- C-co mu się stało? – zapytała brązowowłosa patrząc na przyjaciółkę wielkimi oczami. Spojrzała na zegarek. Była 11:14, no trochę sobie pospała. Wenus prychając obrażona obróciła się do niej tyłem i położyła na swoim legowisku.
- Wcześnie rano Harry pokłócił się o coś bardzo z Ronem. Strasznie na siebie wrzeszczeli w pokoju wspólnym, dziwne, że się nie obudziłaś. Wybiegli na błonia i zaczęli ciskać w siebie zaklęciami. Pojedynek wkrótce przeniósł się na most i Ron trafił Harrego drętwotą, a ten spadł do lodowatej wody. Ron od razu za nim wskoczył, ale Harry jest w fatalnym stanie. Jeszcze chwila pod wodą i by się to gorzej skończyło. Co to był za dziecinny pomysł z tym pojedynkiem! Tak bardzo się martwię o Harrego… - Hermiona słuchała tego wszystkiego z niedowierzaniem. Jak Ron mogł być tak głupi?! Z resztą Harry też nie zostaje bez winy. Ciekawe o co im poszło.. ale teraz to nie ważne, teraz trzaba czym prędzej iść do skrzydła szpitalnego. Miona wybiegła z dormitorium w piżamie w misie z nieuczesanymi włosami. Pędziła w stronę skrzydła szybko jak tylko mogła, a za nią biegła Ginny. Otworzyła z impetem drzwi i rozejrzała się po Sali. Jedno łóżko było zasłonięte parawanem. Niepewnie do niego podeszła i odchyliła zasłone. Leżał tam blady, nieprzytomny Harry wyglądający jakby był martwy. Miał sine usta, a jeszcze mokre kosmyki włosów padały mu na zamknęte oczy. Przy nim siedział Ron z twarzą ukrytą w rękach. Wiedział, że dziewczyny tu przyszły, ale nie miał odwagi spojrzeć im w oczy. Hermiona usiadła na skraju łóżka łapiąc za rękę Harrego i delikatnie ją głądząc. Obok niej usiadła zapłakana przyjaciółka. Brązowowłosa objęła ją ramieniem , a ta położyła na niej głowę. Nie mogła spojrzeć na Rona. Siedzieli tam, jakieś pół godziny gdy podeszła do nich pani Pomfrey.
- Przepraszam, ale musicie wyjść. Muszę dać Harremu eliksiry. Przyjdźcie jutro. – powiedziała im, a wszyscy niechętnie wstali i skierowali się do drzwi nie odzywając się do siebie. Hermiona wciąż obejmowała Ginny, a Ron patrzał w podłogę. Szli tak razem aż do pokoju wspólnego Gryffindoru, gdzie rudzielec poszedł na górę do swojego pokoju, a dziewczyny do dormitorium Hermiony. Gdy przeszły przez krótki korytarzyk znalazły się w pokoju wspólnym prefektów naczelnych w którym siedzieli Draco i Zabini w najlepsze się śmiejąc. Gdy tylko zauważyli przygnębione dziewczyny, zamilki. Draco wpatrywał się w nie z zawieszoną w powietrzu ręką ze szklaną bursztynowego płynu. Hermiona spojrzała na nich smutno i wprowadziła Ginny do swojego pokoju posądzając ją na łóżku. Przyjaciółka od razu wtuliła twarz w poduszkę brązowowłosej.
Gryfonka położyła się obok niej i pocieszała głaszcząc po głowie.
- Gin.. wszystko będzie dobrze. Harry na pewno wyzdrowieje. Tyle już przecież przeżył! Nie martw się.
- Prze-przepraszam – powiedziała ochrypniętym głosem – po prostu bardzo mi na nim zależy.
- Wiem Ginny. Za chwilę wrócę, tylko powiem Malfoyowi, że nie mogę się spotkać. – na te słowa przyjaciółka od razu oderwała głowę od poduszki zostawiając na niej czarne ślady po tuszu do rzęs.
- Co?! Nie możesz! Nie pozwalam! Tak bardzo się cieszyłaś, musisz iść!
- Nie mogę cie tak zostawić.. – odpowiedziała podając Ginny chusteczkę
- Już się lepiej czuję. Mamy dwie godziny, chodź pomogę ci się uczesać i pomalować. Nie sprzeciwiaj mi się! – powiedziała wycierając zaschnięte łzy zmieszane z tuszem z twarzy.
- Ginny jesteś wspaniała! – krzyknęła Hermiona przytulając przyjaciółkę. Rudowłosa spojrzała na poduszkę na której zostały ślady po jej tuszu i już chciała coś powiedzieć, ale Gryfonka jej przerwała
- Nie martw się, jedno zaklęcie i po sprawie. – uśmiechnęła się promiennie.
W czasie, kiedy Hermiona poszła wziąć prysznic Ginny szukała w jej szafie czego odpowiedniego. W końcu znalazła śliczną, brzoskwiniową sukienkę i szpilki w tym samym kolorze. Kiedy Gryfonka wysuszyła włosy ubrała na siebie to co wybrała Ginny. Wyglądała w tym pięknie. Idealnie dopasowana sukienka z falbankami na dole sprawiała, że dziewczyna wyglądała w niej jeszcze szczuplej niż naprawdę. Kreacja była prosta, bez zbędnych dodatków, delikatka. Przyjaciółka spierała się, że do tego stroju pasują spięte włosy, a Hermiona, że rozpuszczone. W końcu Ginny zrobiła jej ślicznego koka, a z przodu swobodnie zwisał jeden loczek. Brązowowłosa stanęła przed lustrem i zrobiła delikatny makijaż uwydatniający jej pełne, malinowe usta i duże, orzechowe oczy. Końcowy efekt był świetny.
- No to, powodzenia Miona! – powiedziała Ginni i przytuliła przyjaciółkę. Hermiona zrobiła kilka wdechów, po czym wyszła do pokoju wspólnego. Draco już tam na nią czekał, w idealnie pasującej do jego oczu niebieskiej koszuli i czarnych spodniach. W ręku trzymał bukiet białych róż. Wyglądał niezwykle przystojnie. Włosy miał postawione na żelu. Bardzo się denerwował tym spotkaniem, a jeszcze pardziej po tym co widziłał. Myślał, że dziewczyna nie przyjdzie. Ale gdy tylko ją zobaczył w drzwiach na jego twarzy pojawiła się wyraźna ulga.
- Pięknie wyglądasz – powiedział podchodząc do niej i wręczając kwiaty.
- Jeju, skąd wiedziałeś, że kocham białe róże? – przytuliła się do Malfoya. Chłopak się tego nie spodziewał i drgnął.
- Mam swoje sposoby. – uśmiechnął się tajemniczo i pocałował ją w czubek głowy. – To chodźmy.

2 komentarze:

  1. No to teraz się zaczyna!
    Harry i Ron pojedynkują się! Ginny załamana! A Draco wychodzi na randkę ze śliczną Hermioną! Rozdział jest jeszcze lepszy niż się spodziewałam!
    Ale zasmuciła mnie ta walka...
    Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i nie wierze! Świetnie !!! ♥

    OdpowiedzUsuń