niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 7

Mała poomyłka XD wysłałam zły rozdział :c


Na dworze rozpadało się na dobre. Było bardzo zimno, a Hermiona nie miała nic. Draco widząc, że marznie dał jej swoją czarną kurtkę. Niebo było całe zasłonięte przez ciemne, ciężkie chmury. Pogoda była fatalna. Przez drogę cały czas rozmawiali, żartowali i sobie dogryzali. Nagle stanęli przed nieznaną dziewczynie restauracją. Nie wyglądała na super drogą, pięcio gwazdkową tylko sympatyczną knajpkę. Malfoy otworzył jej drzwi, a Gryfonka weszła rozglądając się dookoła. Na oknach wisiały białe firanki i czerwone zasłony. Ściany i podłoga były z drewna, a na ścianach wisiały skóry, obrazy i rogi dzikich zwierząt. W środku było około dziesięciu stolików i duży kominek na którym stały zdjęcia pracowników. Panowała tu naprawdę miła atmosfera. Draco odsunął Hermionie krzesło po czym sam usiadł. Cicho odetchnęła z ulgą i dziękowała w duchu, że jej nie zaprowadził do ekskluzywnej restauracji. Pozwolił jej jako pierwszej zamawiać. Młoda kelnerka podała im posiłek i czerwone wino. Jedzenie było naprawdę wyśmienite! Przez całą kolację miło rozmawiali ze sobą. To o nauce, to o quiddichu to o innych rzeczach. Ani razu nie zapanowała niezręczna cisza. Malfoy zachowywał się jak na prawdziwego gentelmena przystało i zapłacił za posiłek. Kiedy wyszli z restauracji przestało padać i niebo po woli się rozpogadzało. Spacerowali po Hogsmade rozmawiając i smiejąc się. Wiele osób ze szkoły przyglądało im się z zaciekawieniem i niedowierzaniem. Nagle Draco poprosił Hermionę by na niego poczekała, a on wszedł do jakiegoś sklepu. Po co on mógł pójść? Myślała Hermiona.
Wkrótce wyszedł trzymając w ręku wielkiego, kolorowego lizaka. Dziewczyna zaczęła się śmiać i rzuciła się na szyję Malfoya. On wtulił twarz w jej puszyste włosy pachnące konwaliami. Brązowowłosa odsunęła się delikatnie od niego, a on wręczył jej lizaka.
- Chodźmy może na błonia – zaproponował uśmiechając się do dziewczyny.
- Ale tam jest pełno błota…
- Noo proooszęę – powiedział Draco i zrobił minę słodkiego szczeniaczka. Hermiona nie mogła się oprzeć.
- No dobrze, chodźmy.
Spacerowali razem rozmawiając. Nagle chłopak złapał ją za rękę. Dziewczyna się zarumieniła i spuściła wzrok. Tak słodko wygląda gdy się rumieni. Blondyn uśmiechnął się do niej. Podeszli do jeziora i patrzeli w taflę wody.
- Malfoy.. – powiedziała niepewnie – my nie możemy być razem..
- Co? Czemu?  - zapytał zaskoczony
- Bo przecież tak się od siebie różnimy..
- Przeciwieństwa się przyciągają.. – Draco przybliżył się do niej, a ona chciała się cofnąć lecz natrafiła na pień drzewa. Blondyn przybliżył się jeszcze bardziej, zmniejszając ich odległość do zera. Ujął jej twarz w dłonie i musnął delikatnie swoimi miękkimi wargami usta dziewczyny. Poczuła jak przyjemne dreszcze i ciepło rozprowadza się po jej ciele. Wplotła palce w jego platynowe włosy, a on objął ją w talii. Ich oddech się mieszały. Draco pocałował dziewczynę, a ta po sekundzie zaczęła odwzajemniać jego pocałunki. Takie namiętne, zachłanne a za razem delikatne. Rozchyliła lekko usta, a on nie czekając pogłębił pocałunek. Ich języki splotły się. Draco na chwilę odsunął się od Hermionyszybko oddychając, po to by znów zatopić się w jej słodkich, malinowych ustach. Nie wiedzieli ile tak stali. Nie obchodziło ich to. Dla nich świat się zatrzymał i istnieli tylko oni. Chłopak delikatnie się od niej odsunął, zostawiając na jej ustach ostatni krótki pocałunek. Zapanowała cisza, ale ona ich nie krępowała. Pragnęli tylko swojego towarzystwa, to im starczało. Na twarzy Hermiony zagościły dwa spore, ogniste rumieńce na które chłopak uśmiechnął się. Stali tak chwilę, patrząc sobie głęboko w oczy. Trzymając się za ręce wrócili do Hogwartu i weszli do swoich dormitoriów. Gdy tylko weszli do swoich pokoi, obydwoje oparli się tyłem do drzwi i westchnęli.
- Miona?! Jak było?? Opowiadaj! – z zamyślenia wyrwała ja podekscytowana przyjaciółka, która najwyraźniej cały ten czas spędziła w jej dormitorium. Miała rozczochrane, rude włosy , ale najwyraźniej lepszy humor. Ginny podbiegła do zaskoczonej Gryfonki i rzuciła jej się na szyję. Złapała za rękę i posadziła na miękkim dywanie w barwach gryffindoru. Na jej kolana od razu władowała się Wenus. Dziewczyna mechanicznie zaczęła ja głaskać, a kotka mruczała zadowolona. – Herm, jak było? – powtórzyła pytanie patrząc na Hermionę wyczekująco.
- Tyle się działo… A więc tak. Jak wyszliśmy z zamku to Draco… - opowiedziała przyjaciółce wszystko ze szczegółami. Rudowłosa słuchała tego z otwartymi ustami, a z kolejnymi zdaniami oczy jej się powiększały do wielkości galeonów. Kiedy tylko Hermiona skończyła opowiadać o nieziemskim pocałunku, Ginny wstała i przytuliła przyjaciółkę śmiejąc się do niej.
- O jejku! Serio? Haha! Wszystkie ślizgonki dałyby się posiekać za pocałunek z Malfoyem! Gdyby Ron to widziała to by chyba eksplodował jak róg buchorożca! – dziewczyny padły na łóżko i zaczęły się śmiać do łez . HErmiona bardzo się cieszyła, że jej przyjaciółka nie odwróciła się od niej. – Wiesz, przed chwilą wróciłam od Harrego. Jego stan jest znacznie lepszy! I jak wracałam to poznałam pewnego ślizgona… Nazywa się Blaise Zabini, chyba kojarzysz?  Jest całkiem miły…
- Tak, kiedyś na niego wpadłam. Jest spoko, to najlepszy przyjaciel Malfoya. Niewygodnie mi w tej sukience idę się przebrać i umyć, a potem od razu idę spać.
 Ginny pożegnała się z przyjaciółką po czym wróciła do swojego dormitorium, które dzieliła z koleżankami z swojego roku. Brązowowłosa zdjęła sukienkę i przewiesiła na drzwiach swojej szafy na której użyto zaklęcia powiększającego. Mebel nie był dużych rozmiarów, ale potrafił pomieścić bardzo sporo ubrań. Dziewczyna ubrała swój szlafrok i weszła do swojej małej, prywatnej łazienki. Po prawej stronie znajdował się prysznic, naprzeciwko niego umywalka, lustro i szafka z kosmetykami, a na wprost toaleta. Na ścianach i podłodze znajdowały się srebrno brzoskwiniowe kafelki. Hermiona zawiesiła szlafrok na haczyku obok kabiny i weszła pod prysznic pozwalając by gorące strumienie wody spływały swobodnie po jej ciele. Zabrała do ręki jej ulubiony szampon o zapachu konwalii i zaczęła wcierać go we włosy. Po minucie zmyła płyn i wyszła z kabiny zakrywając się białym ręcznikiem. Drugim zrobiła turban na głowie i zaczęła szczotkować zęby miętową pastą. Kiedy je umyła, włączyła suszarkę i gorącym powietrzem zaczęła suszyć włosy. Jak skończyła to ubrała się w jasno różową, satynową koszulę nocną i przykryła się szczelnie puchową kołdrą. Niedługo potem zasnęła spokojnie, śniąc o pewnym blondynie.

***

Draco oparł się plecami o drzwi i głęboko westchnął. Pocałował Granger.. nie mógł się oprzeć jej kuszącym wargom. Nagle usłyszał szelest kołdry, a spod niej wygramoliła się wysoka postać.
- Smoku! Czekałem na ciebie. Gadaj, jak było? – zapytał go uśmiechnięty od ucha do ucha Blaise podchodząc do jego barku z alkoholami. Miał pogniecione ubranie i potargane włosy. Widać było, że uciął sobie drzemke. Wziął dwie kryształowe szklanki i nalał do nich bursztynowego płynu. Wcisnął w rękę Malfoya trunek i rozsiadł się wygodnie w fotelu. Upił łyk i ponownie zapytał
 – No, opowiadaj Dracusiu. – Uśmiechnął się do niego ironicznie
- Nie mów do mnie Dracusiu – warknął Draco. Nienawidził gdy ktoś tak do niego mówił, a Blaise dobrze o tym wiedział. Rok temu chodził z Astorią Greengraas. Co mu wtedy na mózg padło, nie wiedział. Była tylko tępym, płytkim, pustym plastikiem który chciał tylko całować się i spać z Draconem. To ona nazywała go ciągle „Dracusiu”. Byli zaledwie miesiąc razem, a ona do teraz się z tym nie może pogodzić. Każdej dziewczynie, która podejdzie do Smoka najchętniej wydrapała by oczy swoimi długimi, różowymi szponami.
 – No więc, mile spędziłem wieczór, Diable – powiedział uśmiechając się zjadliwie do przyjaciela i opróżniając szklankę whisky. - Nie masz własnego łóżka? Musisz spać na moim?
- Mam, ale wiesz łóżko prefekta naczelnego – powiedział z naciskiem na dwa ostatnie słowa – jest o wiele wygodniejsze. Ha! Może zostane tu na noc i będziemy razem spać?
- Pedał – mruknął pod nosem Draco dolewając sobie ognistej whisky. – Nawet o tym nie myśl. Wiesz, jakoś wolę spać z dziewczyną niż jakimś gejowskim facetem – powiedział pogardliwie patrząc na niego od stóp, aż do głów.
- Ranisz mnie Dracusiu! Wbijasz sztylety w moje krwawiące serce – Blaise przyłożył zewnętrzną część dłoni do czoła robiąc udręczoną minę. Widać było, że już wcześniej dobrał się do barku z alkoholami Malfoya.
Po opróżnieniu butelkiognistej, kiedy w głowie zaczęło szumieć Draconowi, język mu się bardziej rozwiązał i opowiadział o całym spotkaniu. Zabini wysłuchał tego wszystkiego kiwiąc głową i uśmiechając się.
- Zdradziłeś mnie! – krzyknął Zabini robiąc smutną minę, na co Smok tylko prychnął pogardliwie. – Jak Hermionka całuje?
-  No tego się nie spodziewałem. Myślałem,że taka kujonica nie będzie umiała całować. A tu mnie zaskoczyła! Całowała wspaniale.. tak delikatnie a za razem zachłannie.. No nie potrafie tego opisać. Ten idiota Weasley na nią nie zasługiwał. – zbulwersował się Malfoy. Całym swoim sercem nienawidził tego rudego wiewióra. Jeśli tylko zadrze z Granger, osobiście by go zabił.
– Dobra Diable, łeb mi pęka. Ide spać, idź do swojego dormitorium. – ostatnie zdanie powiedział ziewając.
- Czyli nie mogę zostać.. -Przyjaciel zrobił zawiedzoną minę, ledwo powstrzymując śmiech. Z zwieszoną głową wyszedł z pokoju, Draco bez mycia i przebierania wsunął się pod kołdrę i od razu odpłynął do krainy Morfeusza.

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest super! Ich randka, no po prostu coś pięknego! Pocałunek pod drzewem! Kobieto masz talent do pisania! Twoje rozdziały są fantastyczne! Można je czytać, czytać, czytać! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa pedały się dobrały xd Nie wyobrażam sobie tego xd Rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń