Mała poomyłka XD wysłałam zły rozdział :c
Na dworze rozpadało się na dobre. Było bardzo zimno, a
Hermiona nie miała nic. Draco widząc, że marznie dał jej swoją czarną kurtkę.
Niebo było całe zasłonięte przez ciemne, ciężkie chmury. Pogoda była fatalna.
Przez drogę cały czas rozmawiali, żartowali i sobie dogryzali. Nagle stanęli
przed nieznaną dziewczynie restauracją. Nie wyglądała na super drogą, pięcio
gwazdkową tylko sympatyczną knajpkę. Malfoy otworzył jej drzwi, a Gryfonka
weszła rozglądając się dookoła. Na oknach wisiały białe firanki i czerwone
zasłony. Ściany i podłoga były z drewna, a na ścianach wisiały skóry, obrazy i
rogi dzikich zwierząt. W środku było około dziesięciu stolików i duży kominek
na którym stały zdjęcia pracowników. Panowała tu naprawdę miła atmosfera. Draco
odsunął Hermionie krzesło po czym sam usiadł. Cicho odetchnęła z ulgą i
dziękowała w duchu, że jej nie zaprowadził do ekskluzywnej restauracji. Pozwolił
jej jako pierwszej zamawiać. Młoda kelnerka podała im posiłek i czerwone wino.
Jedzenie było naprawdę wyśmienite! Przez całą kolację miło rozmawiali ze sobą.
To o nauce, to o quiddichu to o innych rzeczach. Ani razu nie zapanowała
niezręczna cisza. Malfoy zachowywał się jak na prawdziwego gentelmena przystało
i zapłacił za posiłek. Kiedy wyszli z restauracji przestało padać i niebo po
woli się rozpogadzało. Spacerowali po Hogsmade rozmawiając i smiejąc się. Wiele
osób ze szkoły przyglądało im się z zaciekawieniem i niedowierzaniem. Nagle
Draco poprosił Hermionę by na niego poczekała, a on wszedł do jakiegoś sklepu.
Po co on mógł pójść? Myślała Hermiona.
Wkrótce wyszedł trzymając w ręku wielkiego, kolorowego lizaka. Dziewczyna
zaczęła się śmiać i rzuciła się na szyję Malfoya. On wtulił twarz w jej
puszyste włosy pachnące konwaliami. Brązowowłosa odsunęła się delikatnie od
niego, a on wręczył jej lizaka.
- Chodźmy może na błonia – zaproponował uśmiechając się do dziewczyny.
- Ale tam jest pełno błota…
- Noo proooszęę – powiedział Draco i zrobił minę słodkiego szczeniaczka.
Hermiona nie mogła się oprzeć.
- No dobrze, chodźmy.
Spacerowali razem rozmawiając. Nagle chłopak złapał ją za rękę. Dziewczyna się
zarumieniła i spuściła wzrok. Tak słodko wygląda gdy się rumieni. Blondyn
uśmiechnął się do niej. Podeszli do jeziora i patrzeli w taflę wody.
- Malfoy.. – powiedziała niepewnie – my nie możemy być razem..
- Co? Czemu? - zapytał zaskoczony
- Bo przecież tak się od siebie różnimy..
- Przeciwieństwa się przyciągają.. – Draco przybliżył się do niej, a ona
chciała się cofnąć lecz natrafiła na pień drzewa. Blondyn przybliżył się
jeszcze bardziej, zmniejszając ich odległość do zera. Ujął jej twarz w dłonie i
musnął delikatnie swoimi miękkimi wargami usta dziewczyny. Poczuła jak
przyjemne dreszcze i ciepło rozprowadza się po jej ciele. Wplotła palce w jego
platynowe włosy, a on objął ją w talii. Ich oddech się mieszały. Draco
pocałował dziewczynę, a ta po sekundzie zaczęła odwzajemniać jego pocałunki.
Takie namiętne, zachłanne a za razem delikatne. Rozchyliła lekko usta, a on nie
czekając pogłębił pocałunek. Ich języki splotły się. Draco na chwilę odsunął
się od Hermionyszybko oddychając, po to by znów zatopić się w jej słodkich,
malinowych ustach. Nie wiedzieli ile tak stali. Nie obchodziło ich to. Dla nich
świat się zatrzymał i istnieli tylko oni. Chłopak delikatnie się od niej
odsunął, zostawiając na jej ustach ostatni krótki pocałunek. Zapanowała cisza,
ale ona ich nie krępowała. Pragnęli tylko swojego towarzystwa, to im starczało.
Na twarzy Hermiony zagościły dwa spore, ogniste rumieńce na które chłopak
uśmiechnął się. Stali tak chwilę, patrząc sobie głęboko w oczy. Trzymając się
za ręce wrócili do Hogwartu i weszli do swoich dormitoriów. Gdy tylko weszli do
swoich pokoi, obydwoje oparli się tyłem do drzwi i westchnęli.
- Miona?! Jak było?? Opowiadaj! – z zamyślenia wyrwała ja podekscytowana
przyjaciółka, która najwyraźniej cały ten czas spędziła w jej dormitorium.
Miała rozczochrane, rude włosy , ale najwyraźniej lepszy humor. Ginny podbiegła
do zaskoczonej Gryfonki i rzuciła jej się na szyję. Złapała za rękę i posadziła
na miękkim dywanie w barwach gryffindoru. Na jej kolana od razu władowała się
Wenus. Dziewczyna mechanicznie zaczęła ja głaskać, a kotka mruczała zadowolona.
– Herm, jak było? – powtórzyła pytanie patrząc na Hermionę wyczekująco.
- Tyle się działo… A więc tak. Jak wyszliśmy z zamku to Draco… - opowiedziała
przyjaciółce wszystko ze szczegółami. Rudowłosa słuchała tego z otwartymi
ustami, a z kolejnymi zdaniami oczy jej się powiększały do wielkości galeonów.
Kiedy tylko Hermiona skończyła opowiadać o nieziemskim pocałunku, Ginny wstała
i przytuliła przyjaciółkę śmiejąc się do niej.
- O jejku! Serio? Haha! Wszystkie ślizgonki dałyby się posiekać za pocałunek z
Malfoyem! Gdyby Ron to widziała to by chyba eksplodował jak róg buchorożca! –
dziewczyny padły na łóżko i zaczęły się śmiać do łez . HErmiona bardzo się
cieszyła, że jej przyjaciółka nie odwróciła się od niej. – Wiesz, przed chwilą
wróciłam od Harrego. Jego stan jest znacznie lepszy! I jak wracałam to poznałam
pewnego ślizgona… Nazywa się Blaise Zabini, chyba kojarzysz? Jest całkiem miły…
- Tak, kiedyś na niego wpadłam. Jest spoko, to najlepszy przyjaciel Malfoya.
Niewygodnie mi w tej sukience idę się przebrać i umyć, a potem od razu idę
spać.
Ginny pożegnała się z przyjaciółką po
czym wróciła do swojego dormitorium, które dzieliła z koleżankami z swojego
roku. Brązowowłosa zdjęła sukienkę i przewiesiła na drzwiach swojej szafy na
której użyto zaklęcia powiększającego. Mebel nie był dużych rozmiarów, ale
potrafił pomieścić bardzo sporo ubrań. Dziewczyna ubrała swój szlafrok i weszła
do swojej małej, prywatnej łazienki. Po prawej stronie znajdował się prysznic,
naprzeciwko niego umywalka, lustro i szafka z kosmetykami, a na wprost toaleta.
Na ścianach i podłodze znajdowały się srebrno brzoskwiniowe kafelki. Hermiona
zawiesiła szlafrok na haczyku obok kabiny i weszła pod prysznic pozwalając by
gorące strumienie wody spływały swobodnie po jej ciele. Zabrała do ręki jej
ulubiony szampon o zapachu konwalii i zaczęła wcierać go we włosy. Po minucie
zmyła płyn i wyszła z kabiny zakrywając się białym ręcznikiem. Drugim zrobiła
turban na głowie i zaczęła szczotkować zęby miętową pastą. Kiedy je umyła,
włączyła suszarkę i gorącym powietrzem zaczęła suszyć włosy. Jak skończyła to
ubrała się w jasno różową, satynową koszulę nocną i przykryła się szczelnie
puchową kołdrą. Niedługo potem zasnęła spokojnie, śniąc o pewnym blondynie.
***
Draco oparł się plecami o drzwi i głęboko westchnął. Pocałował Granger.. nie
mógł się oprzeć jej kuszącym wargom. Nagle usłyszał szelest kołdry, a spod niej
wygramoliła się wysoka postać.
- Smoku! Czekałem na ciebie. Gadaj, jak było? – zapytał go uśmiechnięty od ucha
do ucha Blaise podchodząc do jego barku z alkoholami. Miał pogniecione ubranie
i potargane włosy. Widać było, że uciął sobie drzemke. Wziął dwie kryształowe
szklanki i nalał do nich bursztynowego płynu. Wcisnął w rękę Malfoya trunek i
rozsiadł się wygodnie w fotelu. Upił łyk i ponownie zapytał
– No, opowiadaj Dracusiu. – Uśmiechnął
się do niego ironicznie
- Nie mów do mnie Dracusiu – warknął Draco. Nienawidził gdy ktoś tak do niego
mówił, a Blaise dobrze o tym wiedział. Rok temu chodził z Astorią Greengraas.
Co mu wtedy na mózg padło, nie wiedział. Była tylko tępym, płytkim, pustym
plastikiem który chciał tylko całować się i spać z Draconem. To ona nazywała go
ciągle „Dracusiu”. Byli zaledwie miesiąc razem, a ona do teraz się z tym nie
może pogodzić. Każdej dziewczynie, która podejdzie do Smoka najchętniej
wydrapała by oczy swoimi długimi, różowymi szponami.
– No więc, mile spędziłem wieczór,
Diable – powiedział uśmiechając się zjadliwie do przyjaciela i opróżniając
szklankę whisky. - Nie masz własnego łóżka? Musisz spać na moim?
- Mam, ale wiesz łóżko prefekta naczelnego – powiedział z naciskiem na dwa
ostatnie słowa – jest o wiele wygodniejsze. Ha! Może zostane tu na noc i
będziemy razem spać?
- Pedał – mruknął pod nosem Draco dolewając sobie ognistej whisky. – Nawet o
tym nie myśl. Wiesz, jakoś wolę spać z dziewczyną niż jakimś gejowskim facetem
– powiedział pogardliwie patrząc na niego od stóp, aż do głów.
- Ranisz mnie Dracusiu! Wbijasz sztylety w moje krwawiące serce – Blaise
przyłożył zewnętrzną część dłoni do czoła robiąc udręczoną minę. Widać było, że
już wcześniej dobrał się do barku z alkoholami Malfoya.
Po opróżnieniu butelkiognistej, kiedy w głowie zaczęło szumieć Draconowi, język
mu się bardziej rozwiązał i opowiadział o całym spotkaniu. Zabini wysłuchał
tego wszystkiego kiwiąc głową i uśmiechając się.
- Zdradziłeś mnie! – krzyknął Zabini robiąc smutną minę, na co Smok tylko
prychnął pogardliwie. – Jak Hermionka całuje?
- No tego się nie spodziewałem.
Myślałem,że taka kujonica nie będzie umiała całować. A tu mnie zaskoczyła! Całowała
wspaniale.. tak delikatnie a za razem zachłannie.. No nie potrafie tego opisać.
Ten idiota Weasley na nią nie zasługiwał. – zbulwersował się Malfoy. Całym
swoim sercem nienawidził tego rudego wiewióra. Jeśli tylko zadrze z Granger,
osobiście by go zabił.
– Dobra Diable, łeb mi pęka. Ide spać, idź do swojego dormitorium. – ostatnie
zdanie powiedział ziewając.
- Czyli nie mogę zostać.. -Przyjaciel zrobił zawiedzoną minę, ledwo
powstrzymując śmiech. Z zwieszoną głową wyszedł z pokoju, Draco bez mycia i
przebierania wsunął się pod kołdrę i od razu odpłynął do krainy Morfeusza.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPielnie! :D
OdpowiedzUsuńcuuuudooooo <3
OdpowiedzUsuńRozdział jest super! Ich randka, no po prostu coś pięknego! Pocałunek pod drzewem! Kobieto masz talent do pisania! Twoje rozdziały są fantastyczne! Można je czytać, czytać, czytać! Oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńDwa pedały się dobrały xd Nie wyobrażam sobie tego xd Rozdział ♥
OdpowiedzUsuń